Przemysław "Jah Jah" Frankowski zainspirowany, znalezionym w najnowszym numerze "Machiny", zdjęciem mężczyzny depilującego pachy postanowił poruszyć w audycji temat metroseksualistów. Tak jak wczoraj dzielnie towarzyszyła mu Paulina Jaskólska.
Jako pierwszy pojęcia metroseksualista użył angielski felietonista Mark Simpson by okreslić w sposób pejoratywny "zakochanego w sobie dandysa zamieszkałego w mieście". Jak się okazuje nie jest to postawa nowa. Już w XVIII wieku toczyła się w Polsce rywalizacja wspomnianych już dandysów z sarmatami.
Na początek głos zabrał prezenter Antyradia - Tomasz Kin. Wymienił on autorską listę rodzimych metroseksualistów, na której znaleźli się m.in. Tomasz Kammel, Olivier Janiak, Marcin Prokop, Jakub Wesołowski oraz Maciej Zakościelny. Według niego wspomniani panowie ponoć nie kryją się ze swoimi wizytami u kosmetyczki czy też kąpielami w kokosowym mleku. Tomasz Kammel poproszony o komentarz w omawianej sprawie, odmówił jego udzielenia.
Zdaniem Roberta Biedronia, szefa Kampanii Przeciw Homofobii, wpływ metroseksualistów jest duży. To oni oraz homoseksualiści przyczyniają się do kreowania mody. Natomiast model faceta zaniedbanego nie jest dobry.
Prowadzący zapytali słuchaczy o to czy mężczyźni powinni używać kosmetyków (nie licząc dezodorantów), a także depilować się? Jeden z przysłanych w odpowiedzi maili zawierał stwierdzenie, że faceci mają swój urok,a granica wyznaczająca zakres dbania o siebie powinna być płynna.
Poproszona o wypowiedź kosmetyczka oznajmiła, iż panowie powinni przynajmniej raz w miesiącu odwiedzić salon piękności gdzie mogą poddać się np. zabiegowi nawilżenia skóry czy też liftingu.
Swoją opinię przedstawiła także posłanka Joanna Senyszyn. Zauważyła, że kiedyś meżczyźni nie dbali o siebie. Teraz ten stan rzeczy uległ dużej zmianie, a niektórzy nawet z tym przesadzają. Pani Senyszyn dodała, iż nie wyobraża sobie faceta z makijażem na twarzy.