U Pawła w Gastrofazie kolejny aktor młodego pokolenia (rocznik 1985), tym razem naturszczyk, znany głównie z dwóch ról filmowych.
Młody, przystojny, inteligentny psycholog in spe, który umiejętnie godzi pracę aktora ze studiami, nie zapominając przy tym o swoim hobby, jakim wydaje się być prowadzenie bloga. Jednostka wybitnie rozrywkowa, co oznacza, że bywa na wszystkich ważniejszych warszawskich imprezach towarzyskich oraz... na stronach Pudelka i temu podobnych, opisujących wydarzenia z życia celebrities. Na tych ostatnich występuje przeważnie w towarzystwie dam, które są koleżankami ze studiów, planu filmowego, bądź też parkietu tanecznego (tutaj też miał swoje ‘pięć minut’). Singiel, który nie spotkał do tej pory tej jedynej, wyśnionej i wymarzonej, ale patrząc obiektywnie... naprawdę ma na to - stracenie wolności - czas.
Tym młodym, utalentowanym i obiecującym człowiekiem, który zaistniał dzisiaj w Gastrofazie w charakterze gościa specjalnego, był Adam Fidusiewicz, odtwórca roli Stasia Tarkowskiego w filmie Gavina Hooda W pustyni i w puszczy oraz Maksa Brzozowskiego w serialu TVN – Na Wspólnej. Właśnie z tych dwóch ról filmowych jest głównie znany, chociaż występował także na deskach scenicznych, prezentując swoje umiejętności wokalne w trzech musicalach – Piotruś Pan, Metro, Romeo i Julia. Odrębny rozdział jego działalności w showbiznesie stanowi udział w programie Taniec z gwiazdami. Długo się w nim nie natańczył, ale chyba dlatego, że uznania w oczach jurorów nie znalazły jego pomysły włączenia do tańców pewnych elementów, które ściągnął od swojego idola – brytyjskiego tancerza Davida Elsewhere’a. W ten sposób, jego kariera taneczna ledwo się zaczęła, musiała się skończyć. Była błyskotliwa i krótka.
Pomimo ogromnej (i zauważalnej) popularności, jaką zdobył w tak młodym wieku, Adam Fidusiewicz nie uważa, że woda sodowa uderzyła mu do głowy. Nie jest nadętym gwiazdorem, zresztą czy ktoś tak o nim pomyślał? Na wszelakich eventach też tak często nie bywa, jak mu się to przypisuje, a jeśli już idzie, to... przez przypadek i częściej wówczas robi za szofera (wiadomo, o co chodzi). Ma dużo szalonych pomysłów, chce w swoim życiu mnóstwo jeszcze zrobić i wcale nie jest pewne, czy pozostanie w showbiznesie, chociaż... nieźle tutaj jest wynagradzany, co pozwala mu nie kłopotać się o finanse. Cały czas rozwija się i inwestuje w siebie (studia), szukając coraz to nowych inspiracji do działań i nowych rozwiązań. Mogą one okrzepnąć w psychologii, mediach, marketingu i reklamie, a równie dobrze w zupełnie innej dziedzinie, chociażby w biznesie internetowym. Trochę chaotyczne wydają się być jego myśli, ale na pewno coś z nich powstanie. Nie przypuszcza, aby chciał zestarzeć się jako Maks Brzozowski... Nie marzy mu się także kariera polityczna i nie wyobraża sobie siebie jako posła.
Adam Fidusiewicz uwielbia prowadzić potyczki słowne. Zabawa słowem to jego hobby, uprawiane od jakiegoś czasu przede wszystkim na stronach internetowych. Jego blog mroczne-kalesony.blog.pl. jest dosyć znany i często odwiedzany. Dobrymi partnerkami do potyczek słownych są kobiety, z którymi bardzo lubi spędzać czas, m.in. na rozmowach. Może to metoda na znalezienie żony, kto wie... Na pewno będzie to kobieta fascynująca, bo takie lubi dzisiejszy gość Gastrofazy.
Tematy kuchenne nie zaistniały podczas spotkania, gdyż Adam Fidusiewicz określa siebie (i godzi się, by rozpowszechniać tę opinię) pierdołą kulinarną i jako taki, na ten temat nic nie ma do powiedzenia. Trochę więcej mógłby poopowiadać o podróżach, a w zasadzie o podróży i największej przygodzie jego życia, bo tylko jedna jedyna taka miała miejsce, ale nie było już na to czasu. Zresztą wiadomo, że wyjeżdżając do Afryki kręcić film mając lat 15, nie można inaczej mówić o tym wydarzeniu, jak tylko o przygodzie życia. Nie ma nawet potrzeby dodawać słowa ‘największej’.