Dzisiejsze wydanie AntyRadio Machiny uświetnili nie lada goście. Vito nazwał ich "żywą legendą na sześciu nogach", w szerszych kręgach znani są jako zespół SBB. Józef Skrzek, Antymos "Lakis" Apostolis i Gabor Németh.
Jak to zwykle bywa, zaczęło się od początku. Zespół powstał w 1971 roku w Siemianowicach Śląskich. Nazwa zespołu SBB była interpretowana różnie, najpierw jako Silesian Blues Band, później Szukaj, Burz, Buduj. Pierwszą płytę zespół wydał w 1974. Jah Jah miał wówczas 17 lat i doskonale pamięta, jak wielkie zrobiła na nim ta płyta wrażenie. Bywał też na koncertach legendarnej grupy. Pierwszy, na którym się pojawił, był w poznańskiej Arenie. A jak teraz jest z koncertami SBB? Grafik jest napięty! Dwa dni temu grali w Stodole, jutro odwiedzą Poznań, dalej Budapeszt i zaraz po nim Katowice. Widząc nazwiska członków zespołu nietrudno się domyślić, że prócz tego, iż dzisiejsza Machina legendarną była, to charakteryzowała się również wielokulturowością. Józef ze Śląska, Lakis urodzony w Polsce, mieszkający 26 lat w Grecji i Gabor - Węgier. Skoro w studio pojawiło się tak międzynarodowe towarzystwo, Vito postanowił to wykorzystać i zapytał Gabora o muzykę rockową na Węgrzech. Gabor na co dzień słucha oczywyście SBB, prócz tego jest wiele młodych zespołów, bardzo utalentowanych. Prawdziwe węgierskie rockowe brzmienie wykrystalizowało się w latach siedemdziesiątych, to takie zespoły jak Locomotiv GT czy Scorpió (z którymi współpracuje zresztą Gabor). Józef Skrzek, zapytany o to skąd Węgier wziął się w polskim zespołem, ze śmiechem opowiedział, że "znaleźli" go na dworcu Keleti. Trochę inaczej było z Lakisem, ale właściwie nie wiadomo do końca jak. Usłyszeliśmy bowiem dwie wersje tego, jak rzeczony dostał się do zespołu: 1. w roku 1969, po koncercie zespołu Brekout "znajomy znajomego" Antymosa zapoznał go z SBB. To oczywiście wersja Antymosa; 2. Józef Skrzek był na randce. Dziewczyna, która mu towarzyszyła, powiedziała, że przejdą na "dalszy etap znajomości", jeśli zaprosi do współpracy chłopca, który to właśnie stoi za oknem... To, jak nietrudno się domyślić - wersja Józefa. Jakby nie było, sprawa dość kontrowersyjna, bo przecież mówi się, że za komuny korupcji nie było. ;) Ten, kto śledzi uważnie poczynania zespołu SBB wie, że miał on dość długą przerwę. Muzycy opowiedzieli dość zdawkowo o tym, co w tym czasie robili: żenili się i rodzili dzieci. Powrócili jednak na scenę polską poprzez... USA. To tam właśnie zagrali pierwsze koncerty po rzeczonej przerwie.
Zbliżała się godzina 21 i goście musieli opuścić studio, uchylili tylko rąbka tajemnicy, mowiąc, że ciężka noc przed nimi. Jah Jah ich pobyt w studiu podsumował stwierdzeniem, że dotknął go Skrzek, legenda i w związku z tym przez tydzień nie będzie się mył. Wito nie ukrywał niezadowolenia związanego z tym faktem... ;)
Już po 21.00 redaktorzy stwierdzili, że SBB to szalenie "wesołe chłopaki", zupełne przeciwieństwo Tomka Makowieckiego, którego wizyta w machinowym studiu chyba już na dobre wbiła się w pamięć Admirałom. Dał się bowiem poznać jako człowiek spokojny, trochę przerażony, a przede wszystkim introwertyczny. Nie ulega wątpliwości, że zespół SBB to legenda polskiego rocka, a jakie są inne żywe legendy, które słuchacze chcieliby usłyszeć w rozmowie z Przemkiem "Jah Jah" Frankowsim i Vitem Odrobiną? Dezerter, Kult i Kazik, Waldemar Łysiak, TSA. Piszcie, piszcie, piszcie - kto wie, może uda się zaprosić waszych idoli do studia!