Trochę inaczej miała wyglądać dzisiejsza Gastrofaza, ale cóż – nieraz tak się zdarza, że zachodzą niespodziewane i nieprzewidziane zmiany...
Tak było i dziś. Dotknęły one drugiej części audycji, czyli tej, w której w studiu zazwyczaj pojawia się zapowiadany wcześniej gość. Dzisiaj miał nim być Andrzej Strzelecki, człowiek ‘w jednej rękawiczce’ (pięciopalczastej, oczywiście) – aktor, reżyser, nauczyciel akademicki, satyryk i zapalony golfista (praktyk i teoretyk). Wszystko w jednym. Parę minut przed południem okazało się, że oczekiwany gość nie przybędzie do studia, co mogło oznaczać jedno: cała niedzielna Gastrofaza niespodziewanie nabierze charakteru czysto kulinarnego, a gości w niej będzie więcej, niż Paweł zakładał. Potwierdziło się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gastrofani nie za bardzo zmartwili się i szat nie darli z tego powodu, że spotkanie z Andrzejem Strzeleckim zostało przełożone na najbliższą sobotę - co zostało wyjaśnione i uzgodnione jeszcze w trakcie audycji. Ba, niektórzy byli wręcz zadowoleni, że tak się stało i że będą mogli dłużej podyskutować mailowo z Pawłem na temat swoich wypróbowanych i sprawdzonych przepisów kulinarnych. Chyba jednak lubimy przebywać w kuchni, a pitraszenie, kombinowanie i wymyślanie smakołyków sprawia nam przyjemność...
A dyskutować było o czym, bo dzisiejsze słowa klucze – ‘chrupkość’, ‘dymka’ i ‘śmietana’ – wyjątkowo inspirowały do wymiany pomysłów na mniejsze i większe dania z nimi kojarzące się. Mądrej głowie dość dwie... no, w zasadzie trzy... słowie. Sypnęło mailami. Hmm... To może pyszne dania do schrupania na początek? Co chrupie szalenie? Mnóstwo rzeczy. Mogą to być chociażby herbatniki, orzechy i płatki kukurydziane w deserach lub ‘blokach czekoladowych’, zapamiętanych z lat osiemdziesiątych poprzedniej epoki. Wtedy w sklepach bywał jedynie ‘wyrób czekoladopodobny’ (w dodatku na sławetne kartki) i aby dostarczyć organizmowi trochę hormonów szczęścia, czyli endorfin, które zawarte są w ziarnie kakaowym, samemu robiło się różne ‘czekolady’, bloki czekoladowe i inne ‘marmulo’. Chrupią grzanki i niektóre zapiekanki, chrupią także warzywa – cykoria, rzodkiewki, ogórek, sałata. Chociaż z nimi można wiele, to w tej kategorii produktów, pod względem chrupkości nic nie przebije selera naciowego. To warzywo niedoceniane w naszym kraju, a bardzo popularne w kuchni francuskiej i włoskiej, godne jest uwagi ze względu na swoje wartości odżywcze, smakowe, dietetyczne i lecznicze. W sałatkach smakuje doskonale i... cudownie chrupie.
Dymka... Mała, urodziwa cebulka z zielonym szczypiorem, jedno z najbardziej intensywnych objawień wiosny. Pyszna na kanapkę z pomidorem lub nawet solo - posypana tylko pieprzem i solą. W kombinacji z twarogiem - to proza życia. Na wiosnę, kiedy wysypie się gwałtownie, można dodawać ją gdzie się da - do sałatek, zup, mięsa, sosów.
Śmietana, ostatnie ze słów ‘kluczy’ dzisiejszej Gastrofazy, jest produktem bardzo popularnym w polskiej kuchni. Zabiela się nią zupy, dodaje do sosów, łączy z rybami, warzywami i grzybami. Kto nie zna smaku poczciwego śledzika w śmietanie lub kurek czy borowików nią doprawionych? Pierwsze skojarzenie z tym słowem to oczywiście bita śmietana - najprostszy krem występujący w deserach, łączony z owocami, czekoladą czy orzechami. Mówiąc o bitej śmietanie nie można nie wspomnieć fantastycznych deserów przygotowywanych na jej bazie, a pochodzących z kuchni włoskiej i francuskiej – panna cotta to klasyczny deser włoski, a crème brûlée, jego ‘braciszek’ z kuchni francuskiej.
Skoro wszystko co słodkie to dobre, to tak na słodko niech zakończy się ten news. A dzisiejszą Gastrofazę można odsłuchać na tej stronie – KLIK.