Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 24 2012 22:08:39
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nad Tamizą
Stół Z Powyłamywanymi NogamiO stolicy pięknego kraju nad Tamizą dzisiaj w Stole Z Powyłamywanymi Nogami, a skoro tak, to oczywiście Londyn na tapecie. Wszystko z powodu niestrudzonego globtrotera AntyFanowskiej społeczności - imć Pawła Lorocha (zwanego czasami i przez niektórych wujciem), który właśnie wrócił stamtąd po krótkiej, acz hucznej wizycie, przywożąc ze sobą garść najświeższych wrażeń.

Rzuciło go tam zaledwie na tydzień, w okresie przednoworocznym, co chociaż w zasadzie nie miało większego znaczenia dlaczego teraz, a nie w innym terminie (bo przecież  każda pora jest dobra, aby wybrać się do kraju Szekspira), to jednakże okazało się być szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Szczęśliwym, bo dającym Pawłowi możliwość przywitania Nowego Roku w typowy londyński sposób, który - co by nie mówić - w pewnym sensie jest usankcjonowany wieloletnią tradycją. Zgodnie z nią, Londyńczycy i goście miasta gromadnie zbierają się w samym centrum metropolii na Parlament Square, tuż przy Big Benie i Londyn Eye, a gdy słynny zegar oznajmi gromko wszem i wobec, że oto nadszedł Nowy Rok, po złożeniu sobie życzeń, oddają się z przyjemnością oglądaniu wspaniałego pokazu tysięcy fajerwerków, odpalanych z nie mniej znanego w świecie diabelskiego młyna – Londyn Eye właśnie, będącego jedną z większych atrakcji stolicy Zjednoczonego Królestwa.

Takich atrakcji – zarówno historycznych jak chociażby Westminster Abbey, National Gallery, Tower of London, Buckingham Palace, czy też współczesnych jak wspomniany Londyn Eye, miasto ma do zaoferowania wiele. Do wyboru, do koloru – według indywidualnych gustów i możliwości czasowych. Są nimi muzea, wystawy i galerie, są nimi pomniki. Zaliczyć do nich należy także centra handlowe (niektórzy specjalnie wypuszczają się do Londynu na soldy) oraz ogrody botaniczne i parki. Jak chociażby słynny Hyde Park, w którym na trawce zobaczyć można (oczywiście nie o tej porze roku, a wtedy, gdy jest ciepło) odpoczywającego sobie beztrosko po trudach zwiedzania miasta zmęczonego turystę, matki z dziećmi, albo poważnego urzędnika pobliskiej instytucji, który poluzowawszy krawat... wyluzowuje się w czasie przerwy obiadowej, wcinając z jakiegoś zawiniątka lunch i oddając się lekturze gazety.

Będąc w Londynie nie sposób pominąć także Camden Town – dekadenckiej, wielokulturowej dzielnicy z awangardowymi sklepikami sprzedającymi wariackie towary (cokolwiek miałoby to znaczyć), ze studiami piercingu i tatuażu. Jej sercem jest wielki bazar ze starociami, ubraniami i innymi najróżniejszymi artykułami ‘pierwszej potrzeby’. Tutaj każdy prawdziwy panczur (z irokezem na głowie lub bez), każdy rock’and’rollowiec czy inny ‘popapraniec’ dostanie wszystko, co mu do szczęścia jest potrzebne – zarówno dla ducha, jak i ciała.

Co jest jeszcze miłe i godne uwagi w Londynie? Na pewno zasługujące (dodatkowo) na pochwałę, perfekcyjnie funkcjonujące metro - z kilkunastoma liniami (każda z nich jest oznaczona innym kolorem i ma swoją nazwę) i z około 270 stacjami. Londyńskim Underground można dojechać prawie wszędzie. To najszybszy i najdogodniejszy środek komunikacji w tym molochu – zarówno dla samych londyńczyków, jak i turystów zwiedzających miasto na własną rękę.

Metro – tak, jest wspaniałe, jako i zabytki, tudzież inne atrakcje turystyczne. Nie można tego powiedzieć o typowej, tradycyjnej kuchni brytyjskiej. Ta ma raczej złą reputację... lub innymi słowy – nie jest uważana za zbyt wykwintną i zdrową, chociaż Anglicy uważają, że mają się czym pochwalić (stekami – jeśli nie są wysmażone na wiór, jagnięcymi kotlecikami z miętowym sosem, shepherd’s pie - plackiem pasterza z mięsem i ziemniakami puree, klasyką – fish and chips). Złe notowania ma typowe angielskie śniadanie. Jest obfite i wielce kaloryczne, bo to i kiełbasa, i smażone pieczarki, i fasolka w sosie pomidorowym i jeszcze jajka na bekonie. Nie ma jednak obowiązku zaczynać dnia od full English breakfast, tak samo jak nie trzeba wybierać z karty dań w restauracji brytyjską specialité. W Londynie jest mnóstwo knajpek z kuchnią orientalną. Co parę metrów można natknąć się na nowy kontynent kulinarny... do spożycia.

No to co? Let’s go! Kierunek Londyn. Warto i trzeba, nawet jeśli już się tu było. Bywalcy twierdzą, że za każdym razem odbiera się to miasto - nowoczesne, a jednocześnie w miły sposób konserwatywne - inaczej. :)

Dzisiejszy Blat będzie możliwy wkrótce do odsłuchania TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję