Nadciąga satelita, czyli idziemy na wagary - 28.01.08
Katastroficznie, bo od nadciągającej sztucznej satelity szpiegowskiej (w średniowieczu występowały pod postacią komety) rozpoczął się nowy tydzień w KurrANTACH.
Gdzie i kiedy spadnie dziewięć ton szpiegowskiej bomby zegarowej napędzanej hydrazyną i nafaszerowanej toksycznym berylem, jeszcze nie wiadomo. Chłopcy wysunęli propozycję, by poświęcić taki jeden, okrągły budynek na Wiejskiej w Warszawie, by straty w ludziach były jak najmniejsze. Ponieważ zagrożenie nie oddalało się, tylko wręcz przeciwnie przybliżało, Przemo już zaczął się pakować.
Wprawdzie nie zdążył ujawnić swojej nowej, tajnej kryjówki, ale z pewnością nie była nią podana do publicznej wiadomości miejscowość Głowno. W tymże Głownie, nowymi rezydentami byłej uroczej agencji towarzyskiej zostało 9 Nigeryjczyków i 1 Kameruńczyk. Jak się okazało, była to siła napędowa miejscowej drużyny trzecioligowej - Sokoła Głowno, a ponieważ tej sile rodem z czarnego lądu z coraz większym trudem opiera się płeć z natury słaba, niebawem w Głownie powstanie pierwszy w Polsce żłobek dla mulatów. Na razie jednak czarnoskóry desant strzela gole do innych bramek i byłoby dobrze, gdyby je strzelał, gdyż jesienią Sokołów Głowno zdobył tylko cztery punkty, co dało mu przedostatnie miejsce w tabeli. A ponieważ do piłki nożnej, jak świat światem, potrzebnych zawsze było, jest i będzie jedenastu, Przemo i Vito doliczyli się w podstawowym składzie jednego białego, który najwyraźniej mąci.
Prawdziwą mącicielką w światku disco-polo okazała się jednak Etna. Co łączy ją z wulkanem na Sycylii jeszcze nie wiadomo. Nowa gwiazdka popularnego w pewnych kręgach podgatunku muzycznego reklamuje się jednak prawdziwymi cyckami. Takie prawdziwe cycki to dzisiaj narodowy skarb, więc chłopcy postanowili śledzić niewątpliwie burzliwy przebieg kariery Etny.
A potem było o świętym spokoju ks. Leszka Zbigniewa z Włocławka, który po 10 latach zakłócili mu żartownisie umieszczając jego konto na Naszej Klasie. Ksiądz proboszcz zgromadził nawet pokaźne, bo liczące ponad 260 duszyczek grono znajomych, kiedy wreszcie prawda o tym, że już od dawna nie ma go między żywymi, wyszła na jaw. Prokuratura nie mogła nic nie mogła zrobić, ponieważ nikt nie zgłosił nadużycia. Konto zostało ostatecznie jednak usunięte przez administratorów Naszej Klasy, a Przemo i Vito zaczęli się zarzekać, że oni, nigdy i nigdzie do żadnej naszej i obcej klasy przyłączać się nie będą.
Dostało się także heraldykom, którzy dopiero po siedmiu latach odkryli, że flaga Dolnego Śląska - czarny orzeł na biało-czerwonym tle jest nielegalna. Na biało-czerwonym tle powinno być tylko biało-czerwone tło i kropka. Żadne orły, a tym bardziej czarne. Dla koneserów był przepis "Made In China" jak takową flagę uprać i wysuszyć. Niestety, nauka poszła w las, a bardziej w chiński mur, gdyż zaraz na antenie rozległ się krzyk "Nie dość, że orłem do tyłu założyłeś, to jeszcze majtki mokre".
Suchej nitki chłopcy z KurrANTÓW nie zostawili nie tylko na majtkach, ale także na "złotej setce sportu". I nie chodziło tu bynajmniej o sportowe sukcesy, a o finansowe, a stopień edukacji był odwrotnie proporcjonalny do miejsca zajmowanego na liście najbogatszych, które z zarobkami sięgającymi prawie 8 milionów złotych rocznie otwierał Jerzy Dudek, a z nędznymi 600 tysiącami zamykała Monika Pyrek. Ale polskie nieuki i tak słabo wypadły przy Tiggerze Woodsie, który zarabia rocznie 250 milionów złotych rocznie. Morał z tej historii płynie taki: rzućcie klasy! Nie chodźcie do szkoły! A jak zabraknie wam złotówki, to pożyczcie od Dudka. Znacznie więcej niż tylko złotówkę, zgubił ZUS, któremu w dziwnych, niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach przepadły składki Matek Polek, które w latach 1999-2001 były na urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Chodzi o bagatela 900 tysięcy złotych. Ponieważ ZUS i obecna szefowa resortu pracy, Jolanta Fedak, nabrali wody w usta, Przemo, by im te usta otworzyć bądź zamknąć raz na zawsze, postanowił nasłać na nich Szwadrony Śmierci, by raz na zawsze zniszczyć to państwo w państwie.
A nikt lepiej nie posprząta brudów niż pani Krysia, specjalistka od odświeżania kapeluszy. Niestety, nawet tuskowa miotła nie wymiotła wszystkich polskich absurdów, a wciąż przybywa nowych. Teraz do miejsca, gdzie królowie chodzą piechotą, a do których w urzędach u pani Krysi czy Basi zawsze był kluczyk, potrzebny będzie specjalny szyfr. W niektórych prokuraturach takie cudactwa jak drzwi na pinkody już montują. A gdy jeden prokurator z drugim zapomną swoich szczęśliwych cyferek, to cały wymiar sprawiedliwości diabli z WC wezmą.
A na sam koniec rozbrzmiały KurrANTY - skoro Hollywood może mieć swoją Malinę, to Antyradio może mieć swoją "Kurrantę" czyli nagrodę za złośliwość, głupie pomysły, idiotyzm, bezsens i śmieszność. Jeżeli ty, drogi słuchaczu, i ty, droga słuchaczko, spotkaliście się z czymś takim, piszcie! Otwarte całą dobę. Kurranty będą przyznawane w rozliczeniu miesięcznym - pierwsza nagroda za luty.