Oceniane filmów to ciężka sprawa, bo to sprawa gustu. Chyba, że jako wyznaczniki jakości przyjmiemy: przydługie pozbawione logiki dialogi, drętwi aktorzy i niedopracowane rekwizyty. Na tej podstawie można dokonać selekcji na filmy złe i dobre.
Odnośnie tematu, to wynika on z rozpoczynającego się 11 maja w Katowicach "Festiwalu Filmów Kultowych", a gościem był Patryk Tomiczek – kierownik biura festiwalu. Jedną z jego części jest cykl "Najgorsze filmy świata". Według gościa, na tytułowe miano zasługują w zasadzie wszystkie filmy Eda Wooda. Jedyną ich zaletą jest to, że są śmieszne. Kolejna grupa najgorszych filmów, to filmy indyjskie tzw. Bollywood. Z tymi filmami Patryk Tomiczek ma duży problem, nie można ich oceniać, jak inne produkcje. Jest to po prostu inna kategoria, rządząca się swoimi prawami. Naciskany przez prowadzących, gość miano najgorszego reżysera przyznał znów Edowi. Mimo tego, jego filmy nadal są oglądane. Mało tego, powstają fankluby i właśnie nawet festiwale filmowe poświęcone takim produkcjom. Na tegorcznej edycji widzowie zobaczą filmy: "Czarny samuraj", "Człowiek, który ocalił świat" - turecka wersja "Gwiezdnych wojen", "Gamera - atak potworów", "Doktor of Doom" i "Szpon".