Dzisiaj w Gastrofazie tanecznie, a to za sprawą gościa audycji, którym był tancerz, choreograf, prezenter i aktor – wszystko w jednym.
Michał Piróg – bo o nim mowa – związał się z tańcem prawie dziesięć lat temu i jest mu wierny do dzisiaj. Doświadczenie zdobywał zarówno jako aktor i tancerz w widowiskach – w tym w dwóch musicalach Chicago i Koty, jak również i choreograf oraz nauczyciel. Swojego czasu układów i ruchów tanecznych uczył widzów w polskim kanale MTV, a praktycznie na bieżąco i na co dzień prowadzi zajęcia w szkołach tańca, do których może uczęszczać każdy. Tu należy wnieść małą poprawkę: aktualnie ma przerwę w zajęciach dydaktycznych z powodu kontuzji kręgosłupa, ale powróci do nich jak tylko będzie mógł poruszać się... tanecznym krokiem w miarę swobodnie.
Lubi taniec współczesny, lubi robić to, czym się zajmuje. Boli go fakt, że w Warszawie nie ma ambitnego teatru tańca ze swoim własnym budynkiem, że w ogóle teatr tańca współczesnego – taki bardziej offowy – nie istnieje. Z drugiej strony jednak przyznaje, że małe jest grono odbiorców na taki taniec, a przyczyna jest prozaiczna: widzowie nie są wyedukowani w tym kierunku. Umiejętność odczytywania gestów i ruchów jest ważną rzeczą przy odbiorze tego rodzaju spektaklu.
Sam też nie najadł się jeszcze tańcem (raczej w ogóle mało je, żeby nie być za grubym), strasznie lubi być na scenie. Swoich sił w zawodzie próbował także za granicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych, ale wrócił do kraju... z porywu serca. Proza życia – zakochał się. Może to i dobrze, że ze swoją charyzmą i talentem został w Polsce. Zresztą, współczesny taniec amerykański nie jest zbyt ambitny i zbyt mocno pachnie komercją, czego akurat gość Pawła nie cierpi, wręcz się nią brzydzi.
Z powodu wspomnianego urazu kręgosłupa nie może tańczyć sam, ale może oceniać i komentować tańce innych. I robi to, będąc jednym z jurorów w programie emitowanym przez TVN – You Can Dance (Po prostu tańcz). Daje się w nim szanse młodym talentom tanecznym i prawdziwym osobowościom scenicznym. Michałowi Piróg (uprasza się korektę o niepoprawianie – nazwisko nieodmienne jak twierdzi sam posiadacz rzeczonego) udało się już takie utalentowane jednostki wśród uczestników programu wypatrzyć.
Nie można nie wspomnieć o pasji społecznikowskiej dzisiejszego gościa Gastrofazy. Jest ona naprawdę wszechstronna. Michał Piróg z chęcią kwestował niedawno na warszawskich Powązkach, ale jako miłośnik wszelakich inicjatyw ma też inne pomysły, jak chociażby zbieranie pieniędzy na edukację dzieci Trzeciego Świata, szczególnie tych, żyjących w regionach Afryki, w których istnieje największe ryzyko zarażenia się wirusem HIV. Gdyby kiedykolwiek powstała Piróg Foundation, to jest więcej niż pewne, że zajęłaby się ona tym właśnie projektem.
Jest parę rzeczy, których Michał Piróg bardzo nie lubi, a że deklaruje się jako choleryk z usposobienia, to chyba trzeba ważyć słowa i gesty w kontaktach z nim... I tak, w ciele ludzkim nienawidzi stóp, które mogą być pokiereszowane, gdy tańczy się boso (a on jest wyjątkowym estetą), w metrze i innych środkach komunikacji miejskiej nie lubi, jak ktoś rzuci w jego stronę obelżywe słowo (nie mając prawa jazdy i samochodu, a będac osobą wielce popularną, bardzo często jest narażony na taką sytuację), na talerzu natomiast nie zniesie widoku mięsa, głownie kurczaka. Nie dopatrzy się w nim soczystego i smakowitego udka, tudzież piersi, a jedynie ścięgien i włókien mięśni.
Michał Piróg – jaki jest, każdy mógł usłyszeć. Dla tych, którzy nie skorzystali z tej możliwości, istnieje szansa odsłuchania audycji. Jest ona zapisana na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm.