Nie jest z nami dobrze. Nie pomagamy sobie wzajemnie na drodze. Eksperyment przeprowadzony przez dziennikarzy "Motoru" udowodnił, że polscy kierowcy są zbyt leniwi, żeby pomagać innym na drodze - nawet atrakcyjnej kobiecie. Czy świadek wypadku, który wyciągnął rannego mężczyznę z rozbitego samochodu i zawiózł go do jego mieszkania, odpowie za przyczynienie się do jego śmierci? Odpowiedzi na to pytanie udzielił nam pan Włodek. W jednej z polskich wsi na przydrożnym drzewie rozbił się 57-letni mężczyzna kierujący Daewoo Tico. Wydostać się z rozbitego auta pomógł kierowcy mieszkaniec pobliskiego domu.Z jego relacji wynika, że kierowca nie miał widocznych obrażeń, więc wzywanie pogotowia wydawało mu się zbędne. Następnie mieszkaniec wsi zatrzymał przejeżdżającego drogą Mercedesa i razem z jego kierowcą zawiózł ofiarę wypadku do miejsca jego zamieszkania. Rannego położył na wersalce i wrócił do swojego domu. Niestety, chwilę później syn poszkodowanego zauważył, że ojciec nie oddycha. Wezwany na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon. Teraz osobie, która wyciągnęła 57-letniego mężczyznę czeka sprawa w sądzie za nieumyślne spowodowanie śmierci. Teraz państwo Zientarscy i Jah Jah wiedzą dlaczego tak niechętnie pomagamy innym na drogach Do nietypowej kontroli drogowej doszło pod Toruniem. Policjanci oraz dzieci z pobliskiego przedszkola sprawdzali czy kierowcy jeżdżą po naszych drogach bezpiecznie. Kontrolerzy badali, czy kierowcy nie przekraczali dozwolonej prędkości, jeździli z włączonymi światłami mijania i mieli zapięte pasy bezpieczeństwa. Za jazdę zgodną z przepisami ruchu drogowego dzieci nagradzały słodkimi jabłkami. Złapanych na łamaniu prawa - karały. Jednak tym razem mandaty i punkty karne zastąpiły cytryny. Kwaśne owoce niefrasobliwi kierowcy musieli zjeść na miejscu. Większość mandatów wystawionych przez policję nie powinno mieć miejsca. Fotoradary stojące przy wielu drogach nie posiadają homologacji. Zakupione przez policję alkomaty również nie miały homologacji. Podobna rzecz działa się w Katowicach. W tunelu pod rondem zostały zainstalowane nieatestowane kamery. Czasami na terenie naszego kraju można było zobaczyć Straż Miejską stojącą z fotoradarem, mimo tego iż nie ma prawa tego robić. Czy wszystkie pieniądze wydane na mandaty zostaną oddane? Otóż nie. Państwo zwróci pieniądze tylko niektórym osobom. |