Nie przenoście nam Częstochowy do Krakowa! – 1.02.08
Wilka, a właściwie rewolucję z lasu wywołali w piątek Przemo i Vito. Powód był zresztą wystarczający.
Podwyżka chmielu, szkła i aluminium zapowiada bowiem cenową rewolucję piwa - cena jasnego pełnego z pianką może skoczyć nawet o 2 złote w górę. Skutki społeczne mogą być katastrofalne. Pozbawiony jednego ze swoich ulubionych trunków naród może chwycić za broń i wyjść na ulicę. Jako antidotum, prowadzący KurrANTY zaproponowali podpiwek, czyli piwny bimber, znany też jako lokalne browary. Kolejny pomysł to surowiec wtórny. Jak ponownie włączyć odpady do ponownego obiegu i jak to zrobić w domowych warunkach, o tym opowiadała pani Krystyna. A na koniec dobra rada Vita: nie "wstrząchaj" przed użyciem!
I nie była to jedyna rzecz, której nie należało wstrząsać. Nie warto również gwałtownie poruszać kolorowymi gazetkami przebywając w miejscu odosobnienia, zwłaszcza gdy jest to toaleta made in PKP. Z takiej gazetki mogą bowiem wypaść będące w trakcie naturalnego zwiększania objętości cycki Michała Wiśniewskiego, który najwyraźniej chce zastąpić swoją partnerkę przy karmieniu ich nienarodzonego jeszcze potomka/i. Mądrość ludowa głosi, że to wina feromonów, które kobiety w stanie błogosławionym produkują w nadmiarze. Wiśniewski nie jadł, nie pił, tylko te feromony wdychał i ma teraz cycki jak kobieta.
W innej kolorowej gazecie, którą dorwał Vito w innej toalecie (jedna na wc) Tymochowicz dostał po pysku za kilku tych, co wypromował, a naród potem cierpiał. Nie będzie więc prawdopodobnie promował "czerwonowłosego" na prezydenta, choć temu żaden spec od socjotechniki nie jest raczej potrzebny, w końcu ma cycki.
Chłopcy, Wiśniewskiego promować również nie mieli zamiaru, co innego taka Machina, i chociaż recenzji pornoli trudno w niej uświadczyć, to wiele innych rzeczy wartych złotówki można w niej znaleźć. Była Machina, był też PowerPlay Machiny - "The Step and the Walk" brytyjskiej kapeli Duke Spirit.
A potem było o tym, co Polak chce, ale się boi, a mądry Czech chce i się nie boi - czyli o zepsutym do szpiku kości sąsiedzie z południa, który zalegalizował dziewczynki i burdele. Mogą stać pod latarnią (legalnie!), mogą masować (legalnie!), mogą inne tego tam (legalnie!), byleby tylko zdrowe były i wiek odpowiedni miały. Ten ostatni warunek można zresztą ominąć: jak dziewczynka wiek stosowny przekroczy, wtedy do podziemia zejść może i tak się po raz wtóry underground nad Wełtawą (od)rodzi.
Już mniej przyjemnym tematem niż czeskie dziewczynki był polski prezes najbardziej polskiego radia, Krzysztof Czabański. A mianowicie najbardziej polska gazeta, "Gazeta Polska", uhonorowała go nagrodą Dziennikarza Roku. Co na to byli słuchacze PR, którym radio zabrał i na jedyną słuszną prawą stronę wywrócił, media milczą. Nie milczą natomiast w sprawie Czabańskiego, któremu wypominają obietnice z grudnia, kiedy to cyfrozować się chciał, z TVP i Polkomtelem współpracować, a upoważnienia Zarządu fałszował, bo żadnej od niego zgody na stawiania krzyżyków nie miał. W tak polskim kąciku nie mogło oczywiście zabraknąć Mistrzów Mowy Polskiej.
A ponieważ nie daleko pada Częstochowa od "Gazety Polskiej", w następnym wejściu Przemo i Vito próbowali rozwikłać zagadkę, gdzie dokładnie to święte miasto razem z powiatem leży. Częstochowa została bowiem liderem 30 małopolskich powiatów, do których to stowarzyszenia należy. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by Suwałki z Dolnym Śląskiem, a Szczecin z Ustrzykami Dolnymi połączyć. Spotykaliby się chłopy samorządowcy w połowie drogi, w Strykowie pod Łodzią.
Potem było też o chłopach, tyle że zakopiańskich. Wygląda na to, że polski Góral pije więcej, niż fama głosi, gdyż dziury w pamięci okrutne mieć zaczyna. Otóż, kiedy kilka lat temu padł pomysł, by Zakopiankę pod Poroninem puścić, górale góralskie "NIE" powiedzieli, a teraz ten sam pomysł za swój, góralski, uważają. Chłopcy byli zgodni, że przy budowie Zakopianki jeno siły nadprzyrodzone w postaci skośnookich rączek ze Wschodu mogą pomóc, co było sygnałem do kolejnego odcinak "Made In China".
Po wypadzie na południe, Przemo i Vito na kolejny przystanek wybrali Olsztyn, co to bardziej od świętej Częstochowy chce być. Radni powiatowi herb bowiem zamówili, w którym od świętości aż tryska: na górze po lewej święty Jakub, po prawej brama do miasta krzyżem ozdobiona, a na dole tryskający energią Baranek Boży. Komisja heraldyczna herb zatwierdziła, wraca herb do powiatu, a tam bunt lewicy, co świętego herbu nie chce przyjąć. Vito dziwić się im zaczął, w końcu brama w herbie świecka, krata w bramie też...
Na koniec było o polskim systemie edukacji, który nawet Szkota jest w stanie nawrócić i dobroczyńcą ludzkości go uczynić. 34-letni Ian popełnił poważny błąd: chciał w polskiej szkole angielskiego uczyć i to nie na jakiejś zapadłej prowincji, ale w IV LO w Łodzi. Niestety poniósł klęskę. Dnia pierwszego 15 minut na otwarcie pokoju nauczycielskiego musiał czekać. Drugiego dnia pokój był otwarty, za to nie było klasy, w której miał uczyć. Trzeciego dnia pracownię komputerową bez tablicy dostał, która przy nauce języka raczej nie przeszkadza. Wreszcie czwartego dnia wymarzoną klasę z tablicą dostał, ale ławek nie było. W następnym tygodniu Ian w IV LO nie próbował już uczyć, a wynagrodzenia się zrzekł na rzecz szkoły, która bardziej pieniędzy potrzebuje. Ot, polska szkoła.