 Tematami dzisiejszych skeczy był np. pan Krzysztof R. (Detektyw), który w areszcie, poszedł na współpracę z prokuraturą i od tej pory ma podobno bardzo rozszerzony i zdziwiony wzrok a współwięźniowie każą mu podnosić w kółko mydło. Padło również na partię Opalonego Andrzeja. Ponieważ pojawiła się śmiała koncepcja (zdaje się samego przewodniczącego) aby w nadchodzących wyborach wykorzystać, jako powierzchnie reklamowe doczesne dobra działaczy. Czyli np. mury, ściany, zabudowania. Prowadzący poszli dalej i wymyślili, że przecież można wymalowywać jakieś hasła na krowach, świniach czy kozach a w zbożu wygniatać zamiast kręgów logo Samoobrony. Panowie Martenka i Misiura, podawali się za pracowników warszawskiego biura partii i dzwonili do oddziałów terenowych (np. Białystok). Jednak większość działaczy do rozmowy podchodziła nieufnie i nie dawała się wkręcić. Nieco lepiej (ale tylko nieco) przebiegły telefony do sołtysów wsi, w celu zorganizowania chętnych do udziału a akcji. |