'Atelier Amaro' – bo o tym przybytku gastronomicznym mowa, otwiera swoje podwoje już niedługo – w połowie września. Stoi za nim, okrzyknięty kucharzem przyszłości, dzisiejszy gość Pawła.
Był nim Wojciech Modest Amaro, znany propagator kuchni molekularnej – zwanej przez niektórych kuchnią 21. wieku, wykorzystującej do tworzenia dań współczesną technikę – typu ciekły azot, próżniowe 'vakownice', pipety i różne inne mniej lub bardziej skomplikowane urządzenia. Na talerzach gości 'Atelier Amaro' ma być bardzo patriotycznie, w sensie występować na nich będą wyłącznie polskie produkty i polskie smaki – nawet takie trochę dziwne (żeby nie nazwać ich kuriozalnymi w kontekście kuchni) i zazwyczaj niewykorzystywane do tej pory przez innych restauratorów, jak chociażby... pęki kwiatów, mech czy niedojrzały czarny bez.
System rezerwacyjny już działa, a i owszem. Okazuje się, że wielu nie może wręcz doczekać się otwarcia knajpy, w której – to już szczegół – tanio raczej nie będzie. Jeśli więc ktoś z państwa AntyFaństwa miałby ochotę coś w niej spróbować – ot, powiedzmy czarną szarlotkę z korą dębu i korzeniem lukrecji – powinien już zadbać o rezerwację stolika, bo po otwarciu może być ciężko.