Dzisiejsza kartka w kalendarzu jest wyjątkowa. Taki dzień jak dziś, zdarza się raz... na cztery lata. Tylko raz i więcej nie – tak było w piosence. Chodzi oczywiście o dzień 29 lutego, który jako ten sam dzień tygodnia powtarza się co 28 lat - jak podaje Wikipedia.
Data niecodzienna, nic więc dziwnego, że i dla Gastrofazy nie mógł to być zwykły dzień. I nie był. Tego piątkowego wieczoru narodziła się bowiem nowa świecka tradycja – ustanowiony został Gastropiątek, czyli Dzień Słuchacza. Od dzisiaj, w przededniu weekendu, w każdy piątek gośćmi specjalnymi i wyjątkowymi Pawła – chociaż tylko wirtualnymi - będą fani Gastrofazy.
Tą (Gastro)innowacją, wprowadzoną po krótkiej acz rzeczowej konsultacji z Kasprolem – a jakże, nie mogło być inaczej – Paweł wyszedł naprzeciw życzeniom słuchaczy, którym czegoś brakowało w codziennych, wieczornych spotkaniach z Gastrofazą, nawet pomimo obecności w programie najznamienitszych gości. Z nostalgią wspominali dawne czasy, kiedy mogli skonfrontować z Pawłem swoje pomysły kulinarne, a także wypłakać mu się na pierś, wiedząc przy tym, że ich problemy, niewiedza i zagubienie w kuchni nie pozostaną bez odpowiedzi. Paweł zawsze chętnie analizował ‘bolączki’ mniej doświadczonych w sztuce kulinarnej, doradzał i rozwiewał wszelkie ich wątpliwości. Gastrofazy bez udziału zapraszanych specjalnie do programu gości miały jeszcze jeden aspekt, który można określić jako bardzo kulinarny - w dosłownym tego słowa znaczeniu. Chodzi o to, że w takie dni Paweł miał więcej czasu, aby omówić wszystko, co najsmaczniejsze, podzielić się swoimi pomysłami na dania mniejsze i większe, zarówno te serwowane na co dzień, jak i na specjalne okazje, a także zachęcić słuchaczy do przesyłania swoich wypróbowanych pomysłów kulinarnych. Inspiracja do szaleństw w kuchni była więc wzajemna. Paweł, za Gastropiątek bardzo dziękujemy. :)
A co wydarzyło się w dniu urodzin pomysłu? Dużo. Swoje pięć minut miały grillowane gruszki i sos Mornay (klasyczny sos francuski stosowany we wszystkich kuchniach europejskich, wywodzący się z sosu beszamelowego), figi jako wdzięczny surowiec do przygotowania niebanalnej przystawki na spotkanie towarzyskie (na ciepło i zimno), naleśniki z nadzieniem waniliowym, omlet z tego, co w lodówce, spaghetti na różne sposoby, pizza, comber jagnięcy oraz jabłka gotowane i ciasto z brzoskwiniami jako pomysł na zwieńczenie kolacji.
Przyszła też pora, aby zainteresować się potrawą znaną do tej pory z... promosa Gastrofazy, który zapowiada 'ostrygi w Osace, stek w Oklahomie, pilaw w Tbilisi, a ratatouille w Nicei'. Ostrygi i stek identyfikują nawet kompletni laicy sztuki kulinarnej, gorzej z tymi dwiema ostatnimi potrawami. Tu i znawcy przedmiotu mogą mieć kłopoty. W tym wydaniu audycji na warsztat poszła francuska zapiekanka z warzyw, występująca pod wdzięczną spolszczoną nazwą ratatuj - znana nie tylko w Prowansji, skąd się wywodzi, a pilaw czeka na swoją kolej.
Wybrane przepisy z tego odcinka Gastrofazy zostaną zamieszczone w kulinarnej książce AntyFanów, a sama audycja jest możliwa do odsłuchania TUTAJ .