Po nowych nominacjach za ministra edukacji Romana G. wzięli się naczelnik Martenka i jego zastępca Misiura.
Wkrętki dotyczyły m.in: interwencji Ministerstwa Edukacji wobec braku na stronie internetowej rodzinnego miasta Romana G. (Kurniki) informacji o nowym ministrze. Wkręcano również panią wykonującą portrety - podając jej zamówienie na 2000 ręcznie wykonanych portretów nowego ministra, i wysłaniu ich do każdej placówki oświatowej w Polsce. Kolejny telefon dotyczył zmiany podręcznika do chemii dla gimnazjalistów, obecny ma zostać zastąpiony jak najszybciej przez nowy autorstwa Romana Giertycha - entuzjastę chemii w latach młodości. Ostatni wkręt miał spowodować rzekome wykreślenie bądź schowanie akt pacjenta Romana Giertycha z kliniki psychiatrycznej, gdzie ten miał przebywać kiedyś na leczeniu, jednak rozmówczyni dość szybko nabrała podejrzeń i Misiura z Martenką musieli zakończyć wkręcanie.