...a słuchacze zaraz się odezwą i będą mieli coś do powiedzenia. Tak jest zawsze w audycjach AntyRadia, gdy jest jakaś kwestia do rozstrzygnięcia. Tak było też dzisiaj - w bezgostnym wydaniu Stołu Z Powyłamywanymi Nogami.
Z problemem wyskoczył i na stół go wyłożył jeden z fanów Pawła, prosząc o wsparcie mentalne, a dokładnie o poradę, co kulinarnego zanieść koledze w charakterze prezentu na urodziny. Oczywiście, pierwsze skojarzenie z trafionym w dychę i będącym szeroko rozumianym prezentem kulinarnym, to dobry, ostry, profesjonalny nóż albo jeszcze lepiej - komplet noży. Dobry to taki, który ‘trzyma się’ dobrze ręki, ma ostrze wykonane ze stali wysokiej jakości, nie tępi się i - co jest najważniejsze - niemalże sam tnie, kroi, sieka, szatkuje. Za taki wielce przydatny w kuchni instrument każdy, kto lubi pichcić i wdrażać w życie swoje pomysły kulinarne dałby się... pokroić.
No tak, ale dostać w prezencie? A co z przesądem, że osób, które darzy się sympatią ostrymi rzeczami - w tym nożami wszelakiego rodzaju - nie obdarowuje się? Bo to oznacza istne nieszczęście, przecięcie więzi przyjaźni, gniew, no niemalże... pójście na noże we wzajemnych stosunkach między darczyńcą, a obdarowanym. Jeden ze słuchaczy przyznał, że był okrutnie doświadczony w tym względzie. Małżeństwo, któremu sprezentował kosiarkę rozwodzi się, brat siedzi (tu nóż też był prezentem), on sam rozstał się w nieprzyjemny sposób z kimś, komu sprezentował coś ostrego, a nie były to przyprawy typu wasabi, papryczki piri piri, jalapeno czy nagajolokia. Nie wiedział chyba, że przesąd nie skutkuje i nie ma racji bytu, gdy za 'ostry' prezent zapłaci się symbolicznego grosza albo go... opije. Trzeba go po prostu sprzedać, nie podarować.
Poza obawiającymi się skutków przesądów, byli oczywiście i tacy, którzy z największą radością weszliby w posiadanie takiego dobrego ‘scyzoryka’. Toż to czysta przyjemność kroić takim nożem – ostrym, a bezpiecznym jednocześnie. Poza tym, nieraz podarowanie dobrego noża, takiego niedużego jakim jest nóż szwajcarski, szczególnie w relacjach ojciec – syn, dodaje wieku obdarowanemu (w jego mniemaniu) i pozwala mu poczuć się bardziej dorosłym, po trosze mężczyzną. A na samą myśl, że można byłoby uznać taki prezent za związany z przesądem, nóż się w kieszeni otwiera.
Wydawać by się mogło, że kwestia noży zdominowała Blat, ale – jak się okazało – niezupełnie tak było. Zrodził się następny problem, a mianowicie jak pomóc słomianemu wdowcowi. Rzucić mu dobre słowo to jedno, a doradzić i podać jakieś dobre przepisy – to drugie i ważniejsze. Były pomysły wysłania bidusi do najbliższego sklepu po kilkanaście paczek mrożonych pierogów, które mógłby sukcesywnie podgrzewać sobie i serwować ze skwarkami przez dwa tygodnie słomianego wdowieństwa. Były też rady, aby zaprzyjaźnił się z pobliskimi restauracjami i barami, ale okazało się, że są inne i lepsze rozwiązania. Antyfan z krwi i kości nie zasługuje na to, aby nie wesprzeć go przepisem na dobre, smaczne i zupełnie niepracochłonne danie, które on – zadeklarowany leniwy żarłok – będzie mógł sam bez kłopotu przyrządzić. Jak nabierze wprawy w gotowaniu, to kto wie, może takim przepysznym daniem przywita powracającą po dwóch tygodniach do domu małżonkę.
Pomoc przy rozwiązywaniu problemów, przepisy kulinarne, porady w każdej sprawie wujków i cioć ‘dobra rada’, miła i rodzinna atmosfera – to wszystko zaistniało w dzisiejszym Blacie. Może tak częściej, Pawełku, będziesz ze swoimi ukochanymi słuchaczami sam na sam, wyłącznie dla nich, tylko Ty i oni, co?
Dzisiejszy odcinek Blatu możliwy jest oczywiście do odsłuchania – o TU.