Mamy kawałeczek autostrady A1 z Gdańska do Tczewa i właśnie Maciek poinformował, że od jutra jadąc 25-kilometrowym odcinkiem, będziemy musieli zapłacić ok. 7 zł. Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, że w przypadku zbudowania całej trasy A1 będziemy płacili jakieś 120 zł. Jednym słowem może lepiej, że ta autostrada tak wolno powstaje. Taniej po prostu będzie jechać pociągiem.
Czy 5 mld zł to dużo czy mało? Takie pytanie zadał Włodzimierz przy okazji informacji o planowanym na lata 2012-2013 zniesieniu winiet na autostradach i wprowadzeniu myta za przejazd. Nie może przy tej okazji zabraknąć komisji, która powoła spółkę odpowiedzialną za wprowadzenie systemu opłat. Wniosek - system poboru jest najważniejszy, budowa autostrad schodzi na dalszy plan.
Kontrast kulturowy, jaki dostrzegł Maciek na łamach magazynu – nowy model Rolls Royce'a 101EX oraz kradzież paliwa z samochodów Seicento. W Genewie zaprezentowany będzie koncepcyjny samochód, który trafi do produkcji. Ma drzwi otwierane do tyłu - jak w syrence, ogólnie przepiękny samochód – zdaniem prowadzących. Kolejny artykuł z Polski o pladze kradzieży benzyny. Koszt naprawy zniszczonych przewodów wlewu to 300 zł, na dodatek Fiat takie przypadki notuje tylko w Polsce. I niby Polska leży w Europie.
Włodzimierz stracił kiedyś antyradar w Szwajcarii, chociaż go nie używał. Ot, po prostu leżał w aucie, a wredni policjanci go zabrali i karę nałożyli. Ale nie to było tematem, lecz badanie wpływu używania antyradarów na odsetek wypadków w Anglii. Okazuje się, że właściciele takiego sprzętu powodują o 30% mniej wypadków od „uczciwych” kierowców. Pojawiły się więc głosy, żeby zalegalizować antyradary. Na dokładkę informacja, że w Polsce będą montowane bardzo drogie urządzenia imitujące fale radiowe zamiast prawdziwych fotoradarów. Paranoja? Może i tak, ale ile zarobi firma, która wygrała przetarg na taką akcję.