Obciach… Sytuacja, z którą nietrudno zetknąć się w codziennym życiu, narażająca na wstyd lub śmieszność każdego kto jest tego nieświadom, że jest jej bohaterem. Generalnie wywołuje szczery uśmiech rozbawienia, bo w zasadzie nie boli – jak każda mniejsza lub większa głupota lub brak samokrytyki. Nieraz wzbudza politowanie, ale zdarza się i tak, że w swojej ekstremalnej postaci, może wywołać w innych… lekuchne przerażenie. Przerażenie, że można być tak bardzo obciachowym i tak bardzo śmiesznym, żałosnym i żenującym w swoim zachowaniu, że się tego nie dostrzega i na własne życzenie wystawia na wstyd lub pośmiewisko.
To stan bardzo subiektywny. Co dla jednych jest żenadą i ‘wiochą’, dla drugich może być absolutną normalką. Wszystko zależy od punktu widzenia, usposobienia, stylu życia czy po prostu przynależności do jakiejś grupy społecznej, rządzącej się swoimi prawami. Skoro weszło się między wrony, trzeba krakać jak i ony nieprawdaż? Jak by na to nie patrzeć, obciachowość zazwyczaj kojarzy się z wyglądem – w sensie ze sposobem ubierania się, ‘dekorowania’ swojego ciała (cokolwiek miałoby to znaczyć) czy też z dziwnym zachowaniem. Taka prawda – hasło to hula sobie radośnie na polu smaku i gustu estetycznego, jako coś co jest niedopasowane do okoliczności i sytuacji. Niedopasowane, bo przejaskrawione, przedobrzone, przegięte. Widać to często-gęsto na ulicy, widać w świecie showbiznesu. Dla wielu celebrytów żenujące zachowanie stało się sposobem dla zrobienia kariery i zarobienia niezłej kasy. Przykładów nie należy daleko szukać, ale… może dajmy im spokój. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi.
Obciach nieraz tylko odrzuca, bo zazwyczaj jest zabawny. Biesiadnicy zgromadzeni przy stole nóżek pozbawionym wiele mieli dzisiaj na jego temat do powiedzenia. Sypnęło spostrzeżeniami jak z rogu obfitości. Co było w nich zastanawiające? Ano to, że wcale nie obciachowy wygląd budził największe emocje. Fakt. Już starożytni Rzymianie mawiali przecież, że o upodobaniach nie dyskutuje się. Jeśli więc jakaś dama lubi białe kozaczki do wszystkiego, bez względu na wzgląd – niech je nosi. Goły pępek czy wystające spod spodni i naciągnięte na plecy ‘stringi’, mini przy krzywych i pulchnych łydkach albo też śmieszny kapilutek na głowie – proszę bardzo. Nic nikomu do tego, jak kto wygląda i ile ma w pasie. Wszak de gustibus non est disputandum…
Podobnie jest z przeróbkami samochodów. Ach ten wszechobecny szpan! Ulegają mu nie tylko łysole w dresach, którzy chyba wiodą prym w tuningowaniu swoich ukochanych fur, bo trzeba przyznać uczciwie, że dla niektórych to hobby i szczera pasja. Podświetlają im podwozia, dekorują wnętrze, przedłużają, wymieniają, instalują i co tam jeszcze tylko - zgodnie z zasadą, że każde auto da się przerobić jak się bardzo chce. A że to nieraz obciachowe? Kto by się tym przejmował.
Spostrzegawcze aniołki Pawła zauważyły obciach w wielu innych sytuacjach – choćby w robieniu błędów językowych przez magistrów (ach!) czy w słuchaniu muzyki ze słuchawek tak głośno nastawionej, że słyszą ją praktycznie wszyscy naokoło, podróżujący tym samym autobusem, tramwajem lub metrem. Jednakże źródłem największego obciachu okazało się być ich zdaniem… odbiegające od normy zachowanie. Chamstwo, prostactwo, wulgaryzmy, wyładowywanie frustracji na innych jako sposób leczenia własnych kompleksów i wynagradzania sobie braku sukcesów – w każdym budziło odrazę i niechęć. Jako obciach na maksa.
Dzisiejszy Blat jest możliwy do odsłuchania – nagranie przechowywane jest TU. |