Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 24 2012 23:26:03
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Oko słonia
GastrofazaDlaczego akurat oko i dlaczego słonia?

Już wyjaśniam – z powodu dzisiejszego gościa Gastrofazy, który przybył do studia w drugiej połowie audycji, po 12:00. Był nim Bogusław Zakrzewski, swego czasu ambasador Polski w Tajlandii - kraju, jakoby bardzo przypominającym swoim kształtem głowę słonia (tak przynajmniej twierdzą Tajowie), której ‘okiem’ jest stolica państwa - Bangkok. Pan ambasador, wybitny znawca Dalekiego Wschodu, wspominał swoją misję dyplomatyczną w Królestwie Tajlandii, którą pełnił w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, opowiadając w niezwykle interesujący sposób o tym jak tam jest, jak smakuje i jak pachnie kraj, w którym mieszkają ludzie uśmiechnięci od przebudzenia aż do zaśnięcia (ten 'rodzaj' podobno tak ma, ale to naprawdę miła cecha), o czym trzeba koniecznie wiedzieć wybierając się w tamten region, czego unikać i o czym zawsze pamiętać.

Trochę więcej na ten temat będzie poniżej, a póki co słów kilka o pierwszej części Gastrofazy. Zanim bowiem Paweł przeniósł się z Gastrofanami hen daleko, na (nomen omen) Daleki Wschód, oddał się normalnej praktyce ‘najsmaczniejszego pasma eteru’ - wymyślaniu i komponowaniu smakołyków na co dzień i od święta oraz doradzaniu (gdyby zaszła taka potrzeba - a zawsze jest) wszystkim lubiącym pitrasić, a lekko akurat zagubionym. Wyznaczone zostały oczywiście kluczowe słowa, obowiązujące w dniu dzisiejszym, które miały pobudzić wyobraźnię Gastrofanów i uruchomić skrzynkę mailową Pawła. Były nimi: truskawka, bułka tarta, placek ziemniaczany.

Truskawka, królowa lata (przynajmniej jego początku, bo niestety szybko abdykuje na rzecz innych letnich owoców), oprócz tego, że jest niezwykle urocza i w takim stopniu smaczna, to przede wszystkim daje wiele możliwości ‘grzeszenia’ z nią. Można przerobić ją na zupę, koktajl, dodać do makaronu, omleta, naleśników lub wyczarować z niej przepyszne desery. W lecie zajadamy się nią w każdej postaci. Bułka tarta znajduje zazwyczaj zastosowanie jako ‘okrasa’ fasolki szparagowej, kalafiora, brokułów czy szparagów oraz w prozaicznej panierce do kotletów, chociaż w tym drugim przypadku wcale nie jest powiedziane, że musi być taka prozaiczna. Zawsze można ją uszlachetnić i wzbogacić, dodając do niej biszkopty, płatki kukurydziane, orzechy lub migdały. Paradoksalne, ale najwięcej emocji wzbudził siermiężny i prosty w przygotowaniu placek ziemniaczany, który w zależności od wielkości, kształtu czy dodatków może być babą ziemniaczaną, plackiem po zbójnicku, plackiem po węgiersku, blinem, pizzą, ‘kocmołuchem częstochowskim’ lub najzwyklejszym w świecie małym plackiem ziemniaczanym (zwanym różnie w różnych regionach Polski), zjadanym w liczbie mnogiej, a podawanym z cukrem albo śmietaną, a nawet z sosem truskawkowym czy czekoladą (sic!).

W Tajlandii smaku placka ziemniaczanego się nie dozna, bo królują tam inne zapachy - wszystkie bardzo intensywne, bardzo aromatyczne, chociaż nie wszystkie przyjemne. Cuchną nie tylko lekko nieświeże duriany, nieprzyjemny zapach mogą mieć także pędy bambusa trzymane w jakiejś specjalnej zalewie oraz niektóre ryby. Tajom one nie przeszkadzają, a cudzoziemcy albo je polubią, albo odrzucą. Nie to jest jednak ważne. Wybierając się do Tajlandii, należy pamiętać także o trochę innych 'smakach' - chociażby o tym, że na pewne rzeczy mieszkańcy tego kraju są niezwykle uczuleni. A na jakie? Ano, nie wolno zapominać, że głowa jest ‘święta’ (nie dotyka się jej, bo tam mieszka duch, który może się obrazić) i ma specyficzne znaczenie w kulturze tajskiej (głowa osoby szanowanej powinna być wysoko, a osoby mniejszej - niżej). Nie należy się złościć i patrzeć ‘złym’ okiem (buddyzm uważa gniew za grzech), a poza tym takie spojrzenie przynosi nieszczęście. Noga z kolei jest częścią ciała niegodną (nikomu niczego nogą nie należy podsuwać) w przeciwieństwie do rąk - z tym, że podaje się coś i przyjmuje zawsze oburącz (z lekkim pokłonem). Należy pamiętać o hołdzie dla Buddy - dobrze zostanie odebrane przez tubylców chociażby tylko 'zawieszenie' spojrzenia na posążku, bez względu na to, gdzie odwiedzający Tajlandię natknie się na niego.

O Tajlandii można byłoby długo jeszcze rozmawiać i tyle samo pisać, ale wydaje się, że najlepiej jest wsiąść do samolotu (byle jakiego) i polecieć tam na mały odpoczynek – w ślad za tymi, którzy już tam na wakacjach byli i są na maksa usatysfakcjonowani.

Dzisiejszą Gastrofazę zawsze można jeszcze raz odsłuchać, klikając TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję