Cztery godziny czwartkowego Ostrego Dyżuru Gastrofazowego minęły jak z bicza trzasł.
W tym czasie Paweł rozwiewał wszelakie wątpliwości natury kulinarnej, służył wsparciem, omawiał co ciekawsze pomysły na małe co nieco, przysyłane przez słuchaczy na skrzynkę mailową gastrofaza@antyradio.pl., a także przyjmował zapytania i prośby dotyczące konkretnych dań.
Dzisiaj na śniadanie polecał musli z orzechami, pestkami dyni, ziarnami sezamu i oczywiście płatkami zbożowymi. Na ‘dzień dobry’ była też kawa – tym razem wzbogacana różnymi dodatkami, niekoniecznie... gałką muszkatołową. W ten hardcore’owy sposób Paweł dosmaczył sobie kiedyś przez nieuwagę małą czarną w Londynie...
W porze lunchu niespodziewaną furorę zrobiły pospolite parówki, które – jak się okazało - można serwować w kilku zacnych wersjach i na wiele sposobów. Wiadomo, pomysłowość ludzka nie zna granic, ale żeby tak od razu na zasadzie... kija wsadzonego w mrowisko mieć swoje pięć minut w programie?
Mrówki, szarańcze, koniki polne, gołębie, krewetki modliszki i inne żyjątka większe i mniejsze, a także różne dziwne ‘surowce’ były przedmiotem dyskusji mailowej na temat ekstremalnych dań, jakie można z nich przyrządzić lub jakie zostały już przetworzone przez przemysł spożywczy i zaproponowane do konsumpcji. Tu może spuścimy jednak zasłonę milczenia... Konik polny z czosnkiem i ziołami w sosie słodko-kwaśnym... dziękuję bardzo, nie jestem głodna.