 Święta rządzą się swoimi prawami, dzięki czemu Tomek Sadowy robił dziś na antenie to, co wychodzi mi najlepiej, czyli mało gadał, dużo grał. Ale jak grał! Romantycznie, nostalgicznie, może nawet momentami smutnawo i onirycznie, ale mimo wszystko ślicznie. Usłyszeć można było m.in. Izrael, Pure Reason Revolution, Louisa Armstronga, Mirę Kubasińską, MEW, Incubus, Kult, Thin Lizzy, Stinga, Steve'a Vai, a na koniec Led Zeppelin. |