To już piątek, albo piąteczek – jak kto woli, potem weekend i można świętować.
Powodów do optymizmu i radości mnóstwo, ale wydaje się, że oba uczucia nie dotkną ojca Rydzyka, który spodziewał się był zarobić trochę na źródłach termalnych. Okazało się, że miejsce planowanego odwiertu (okolice Torunia) zdecydowanie nie przystaje do map geologicznych, które pokazują na to, że gorąca woda w ziemi powinna występować raczej w okolicach Ciechocinka. Taa... to raczej niezły kawał drogi od planowanych odwiertów, ale cóż... mylić się (w wydawaniu stosownych decyzji) jest rzeczą ludzką, a wybaczać boską. Zdecydowanie optymizmem napawa natomiast szósty już termin otwarcia Terminalu 2 na warszawskim Okęciu, jaki właśnie został podany. Może w lutym 2008 roku nareszcie uda się przeciąć wstęgę na tym międzynarodowym, europejskim lotnisku. Trzeba tylko poprawić to i tamto - ot, takie tam drobiazgi.
Nie te informacje jednak zdominowały piątkowy Ostry Dyżur, podczas którego miało zaistnieć przecież ‘luckie’ El Konkursso. W pewnym momencie stanęło ono pod znakiem zapytania, a wszystko z powodu... Internetu, a właściwie niektórych jego zdobyczy, jakimi są spamy i wirusy. To, że szesnaście lat temu kraj nad Wisłą został podłączony do globalnej sieci – to cieszy, ale to, że przy okazji rodzą się jakieś ‘trojany’ – to już niemiła wiadomość. A tak zdarzyło się w piątek. Hydrę udało się w końcu pokonać, El Konkursso odbyło się. Trzeba przyznać, było wredne. Do 12.30 nikt go nie złamał i nie wpadł na to, że tajemnym słowem był KLUCZ. Twórczynią niezłamanego konkursu była Małgorzata, która tym samym dołączyła do grona wybrańców losu.
Następne spotkanie z Ostrym dopiero po Świętach. No to cóż... Wesołych świąt!