 Przybył spóźniony, ale usprawiedliwiony! O 17.00 głosił jeszcze narodu prawdę w telewizyjnej Jedynce, czytając wiadomości – mniej lub bardziej frapujące, parę minut po 18.00 zjawił się w gmachu Antyradia.
Kojarzy się jednoznacznie – prezenter telewizyjny, znany z ekranu telewizora od kilkunastu lat, głównie jako prowadzący najpopularniejszy program informacyjny - Teleexpress, chociaż mógłby o sobie powiedzieć dodatkowo - aktor, dziennikarz, bajkopisarz. To on - Maciej Orłoś - był gościem Pawła i Gastrofazy w czwartkowy wieczór.
Wykonuje zawód dziennikarza, ale tak naprawdę z wykształcenia jest aktorem po szkole teatralno-filmowej. Zagrał w swoim życiu w kilkunastu filmach fabularnych, zaznaczył swoją obecność w kilku serialach telewizyjnych, a przygodę z filmem rozpoczął tak w ogóle jeszcze jako nastoletnie pacholę, zostawszy profesjonalnym aktorem dubbingowym. To była duża przygoda dla niego, chociaż w dubbingu długo nie robił – tę karierę brutalnie przerwała... mutacja. Co by nie było i jak długo by to nie trwało – ten debiut pozwolił mu zaszaleć i kupić za pierwsze, samodzielnie zarobione pieniądze – rower. Zawsze jest taka możliwość skręcenia z powrotem w nurt aktorski, ale istnieje przy tym realna obawa, że wachlarz ‘dostępnych’ dla niego ról nie byłby duży. Zbyt mocno utkwił w pamięci milionów telewidzów jako główny załogant Teleexpressu i chociaż sam z przyjemnością zagrałby rolę jakiegoś zwyrodnialca czy zboczeńca, to pisana jest mu w większości przypadków rola... dziennikarza. Tak przynajmniej uważa.
Maciej Orłoś jako prezenter telewizyjny dobrze czuje się w swojej roli. Należy przyznać, że skupia w sobie te cechy, które są niezbędne do osiągnięcia sukcesu w mediach – ma pasję i talent, jest błyskotliwy, poczucia humoru mu nie brakuje. I ten głos... Naprawdę przyciąga i trzyma. Stanowi zapewne wzór do naśladowania dla niejednego młodego adepta sztuki dziennikarskiej. Gdy on zaczynał kilkanaście lat temu, taką osobą dla niego był niewątpliwie Jan Suzin – ikona telewizji. Maciejowi Orłosiowi bardzo odpowiadał jego styl pracy. Nie ukrywa, że trochę go podpatrywał i... odgapiał od niego. Jako postać telewizyjną bardzo sobie ceni także Wojciecha Manna i jego poczucie humoru (ale kto nie lubi i nie ceni!). Ma też parę autorytetów wśród zagranicznych postaci telewizyjnych. Jest nim chociażby David Letterman, prowadzący swój autorski program (talk show) w CBS, czy Jay Leno. Przy tej okazji ujawniło się, co Maciejowi Orłosiowi w duszy gra i jakie ma marzenia. Okazuje się, że z przyjemnością robiłby to samo, co jego amerykańscy koledzy. Zresztą... do Tonight show with Maciej Orłoś zmierza od trzech lat, ale jak na razie – bez powodzenia.
Póki co, sukcesy odnosi jako... literat. Pociąg do pióra ma widocznie w genach po ojcu (znanym pisarzu – Kazimierzu Orłosiu). Jeszcze jako nastolatek próbował coś pisać – do pism młodzieżowych, ale to była najwidoczniej najmniej odpowiednia ku temu pora. Książka, jaką poczynił niedawno - Tajemnicze przygody Kubusia – okazała się sukcesem, a testował ją na najbardziej wymagających, najbardziej krytycznych i najszczerszych w swoich opiniach czytelnikach – dzieciach. Idzie za ciosem. W wydawnictwie złożył już maszynopis kolejnej książki, tym razem nawiązującej do swojej... córki (poprzednią pisał z myślą o swoim synku Kubusiu). Czy po Tajemniczych przygodach Meli pojawią się inne dzieła? Nie jest to niemożliwe, gdyż myśli o książce dla młodzieży. Pomysł już ma. Wygląda na to, iż w miarę upływu lat (jego własnych), starzeć się będą także bohaterowie jego powieści.
No cóż, nic nie może wiecznie trwać – jak zwykła śpiewać ulubienica Pawła (Anna Szmeterling-Jantar). Zawsze tak jest, że gdy w studiu Gastrofazy pojawi się wyjątkowo ciekawy gość, brakuje czasu na rozmowę. Tak było i w czwartek. Panie Macieju – wielki szacun! I powodzenia. :)
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm. |