Dzisiaj poprawiny smaków Ameryki Południowej. W ubiegłym tygodniu zaistniały one co prawda na talerzach Blue Cactusa, ale nie do końca okazały się być tym, o czym tygryski marzą i co lubią najbardziej.
To ‘coś’ objawiło się dzisiaj - konkretna podróż do dalekiego kraju, którego symbolem mogłyby być z powodzeniem dwie używki znane szeroko w świecie, z których jedna cieszy się nieposzlakowaną reputacją, a druga - ze względu na swoje mocno wciągające i uzależniające właściwości - ma jak najgorszą opinię. To kawa i koka, z którymi najczęściej kojarzona jest Kolumbia, piękny kraj w północno-zachodniej części Ameryki Południowej ze stolicą w Bogocie. Dzisiaj znalazła się na tapecie za sprawą gościa Pawła, który przyjął zaproszenie do pobiesiadowania przy Stole Z Powyłamywanymi Nogami, pomimo huku roboty i mnóstwa zajęć. Był nim Henryk Kobierowski, do niedawna ambasador RP w Kolumbii, który właśnie wrócił do kraju po sześcioletnim pobycie na placówce. W domu rozpakowuje walizki, w studiu AntyRadia wykładał na Blat swoje wrażenia i wspomnienia z pobytu tamże.
W wielce ciekawym kraju przyszło mu pełnić misję. Ciekawym, bo odległym, egzotycznym, przebogatym w kontekście historii i kultury oraz ze względu na posiadane zabytki i miejsca, będące prawdziwymi skarbami świata. Podobno ci, którzy tam pojadą, zakochują się w tej południowoamerykańskiej ‘kobiecie’ po uszy i natychmiast. Czym więc przyciąga? Czym robi spustoszenie w sercu? Dlaczego można się w niej zakochać?
Kusi swoim pięknem, które zawdzięcza położeniu geograficznemu. Oblewają ją wody Morza Karaibskiego oraz Oceanu Spokojnego, a jej wnętrze wypełniają zasadniczo góry (Andy) i wyżyny. Nizin jest niewiele, a i te rozpościerają się nie tak nisko, jakby się mogło wydawać i kojarzyć ze słowem niż. Stolica kraju – Bogota leży na przykład na wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem morza. Kolumbia jest krajem, w którym występuje cała tablica Mendelejewa, a jej bogactwem naturalnym są m.in. takie surowce i minerały jak ropa naftowa, gaz ziemny, złoto, piękne szmaragdy. Słynie też z doskonałej kawy, uznawanej za najlepszą na świecie – jest zresztą drugim jej producentem, zaraz po Brazylii. Nie mniejszej sławy i dochodów dostarczają Kolumbii... narkotyki. Szokująca to informacja jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że są one nielegalne...
Kraj piękny i przebogaty, ale czy bezpieczny? Wiele osób kojarzy Kolumbię jako miejsce, w którym zawsze bywało i bywa ‘gorąco’ - jak nie z powodu rozruchów domowych, to działania międzynarodowych, zorganizowanych mafii, za którym stoją przede wszystkim narkotyki i nielegalny handel nimi. Okazuje się, że obawy są w dużym stopniu nieuzasadnione. Nie ma co się bać, tylko pakować walizki i lecieć do Bogoty. Zobaczy się tam piękne zabytki, odnowioną z zachowaniem szczegółów Starówkę, malownicze kolonialne budyneczki, muzeum złota, Cerro de Monserrate oraz... pomnik Chopina, ufundowany przez miejscową Polonię.
No właśnie, skoro dotknęliśmy kwestii ‘polskości’ w Kolumbii. Takich ‘poloniców’ jak pomnik wielkiego kompozytora, jest tam więcej. W pięknym, kolonialnym mieście Papayan chociażby, bardzo popularne jest ‘imię’... Sierakowski. Nazywa się tam tak każdego blondasa o niebieskich oczach, bez względu na wiek. Ci, co znają historię Kolumbii wiedzą, że podczas walk o niepodległość w XIX wieku, u boku Simona Bolivara, walczyli polscy oficerowie – w tym wspomniany Ferdynand Sierakowski. To wiele mówi, skąd u Kolumbijczyków znajomość tego polsko brzmiącego słowa i pewnego rodzaju upodobanie do niego. Tak nazywa się tam potomków bohaterskiego i walecznego Polaka...
Kolumbia to nie tylko Bogota i jej okolice (m.in. Villa de Leiva – tętniące życiem miasteczko, w którym czas zatrzymał się na XV wieku). To także urokliwy port Cartagena, z którego przed wiekami Hiszpanie wywozili złoto do Europy, to San Agustin – park archeologiczny z kamiennymi postaciami (w typie brytyjskiego Stonehenge), kryjącymi w sobie wiele tajemnic, to wiele innych pięknych miejsc. Tylko tam w przydomowych ogródkach rosną pomarańcze, jeżyny (sic!), maracuje i banany, a na kaktusach i fikusach przysiadają kolibry i papugi. Tam nie ma zimy, tam klimat jest przyjazny człowiekowi, florze i faunie. No to co, lecimy?