Gościem Pawła Lorocha był dr Jacek Wasilewski z Uniwersytetu Warszawskiego - językoznawca, socjolog i psycholog w jednym, którego wyjątkowo kręci retoryka, w tym komunikat medialny - bez względu na to, czy będzie to orędzie, czy plotka. Na co dzień jego wykładów słuchają na pewno studenci Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych (coś na ten temat może powiedzieć Paweł), dzisiaj pojawił się głosić słowo w Gastrofazie. Przybył w towarzystwie pieska, czworonoga wyjątkowo dobrze ułożonego i nie zachowującego się tak, jak ten z osławionego portalu. Hmm... nic dziwnego, że nie szczekał jadem i pomówieniami. Był to przedstawiciel rasy królewskiej – Welsh Corgi, takiej samej, jaką umiłowała sobie królowa brytyjska. Noblesse oblige.
Ale wróćmy do plotki. Należy przyznać, że jako zjawisko istnieje od zarania dziejów i jako takie cieszy się chyba... powszechną akceptacją. Przynajmniej jest na nią coś w rodzaju społecznego przyzwolenia i zapotrzebowania. Ludzie chcą poczytać sobie o romansach, wpadkach, intymnych fragmentach życia gwiazd - jako że to one są przedmiotem plotek, a same gwiazdy bardzo często o to zabiegają, aby było co o nich napisać. Kiedyś, w przeszłości, kiedy nie istniał świat show-biznesu, przedmiotem plotki były inne grupy społeczne (np. politycy czy arystokracja). Kto ją rozpuszczał i po co? Ten, kto miał w tym interes. Plotka musiała pokazać się tylko w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu, aby zgodnie z intencją zainteresowanego (tego, który puszczał ją w obieg), dotarła do właściwego adresata.
Dzisiaj plotka panoszy się na stronach tabloidów, typu Fakt i Super Express, a także na portalach plotkarskich, które rosną jak grzyby po deszczu. Z dnia na dzień jest ich coraz więcej. Pudelek, Plotek, Kozaczek, Lansik czy Pardon (tematy polityczne) – to nic innego jak zinstytucjonalizowana plotka. Nie jest to nowe zjawisko, w takiej formie istniała ona już przed wiekami. Jej rolę pełniły na początku fraucymery – pokoje kobiet, w których niewiasty szeptały sobie owiane tajemnicą wiadomości. Później pojawiły się gossip columns, rządzące światem aktorskim Hollywood. Gwiazdy i gwiazdeczki zabijały się o to, aby dostać się na kolumnę plotkarską i aby plotkarz gazetowy coś o nich napisał. Nieważne co, byle by tylko zaistniały.
W takiej postaci plotka występuje dziś. Niektóre gwiazdy wydają się być ulubieńcami plotkarskich portali. Nawet nie muszą specjalnie się o to starać. W swoim mniemaniu zachowują się normalnie, a że odbierane jest to jako dziwność, którą trzeba wywlec na stronę internetową, aby poczytali o tym zgłodniali sensacji internauci – to już zupełnie inna sprawa. Inną kategorię gwiazd, często pojawiających się na stronach plotkarskich Internetu, stanowią te, które dopiero co zaistniały w show-biznesie lub te, które ‘pikują’ w dół. Jedne i drugie szukają rozpaczliwie promocji.
Tak jak istnieje specyficzny język plotki – lekko ironiczny, zabarwiony przekąsem, mający na celu ośmieszenie lub dowalenie (np. ‘lubi się nachlać’ - zamiast ‘ma problemy z alkoholem’, ‘pije za dużo’), tak samo swoje miejsce w plotce ma pretensjonalny tytuł, a także mniej lub bardziej głupawe komentarze internautów. Wszystko ma przyciągać uwagę, a przede wszystkim treść, która powinna być rozrywką. Nie pisze się więc o rzeczach poważnych typu śmierć czy choroby dzieci. Informacja (czytaj: plotka) ma obedrzeć gwiazdę z godności, ma wystawić ją na pośmiewisko, ukazać jej słabości, które – ku naszej uciesze – są nam obce. Stąd na wspomnianych portalach najczęściej można przeczytać kto z kim (zadaje się, właśnie się rozszedł), po co, dlaczego (tak zrobił, a nie inaczej), gdzie (był widziany) itd. itd.
Mówi się, że kobiety plotkują, a mężczyźni... dyskutują. Tere-fere, to jakieś niewiarygodne pomówienie. Plotkują jedni i drudzy - taka prawda. Plotki tworzą więzi, a tego człowiekowi potrzeba. Różny jest tylko point of interest. Faceci plotkują o władzy albo o walce, czyli o sporcie, kobiety - wiadomo o czym i o kim.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.