Każdy chyba pamięta Rejs Marka Piwowskiego i napis ‘gópi kaowiec’, poczyniony w damskiej toalecie.
Dzisiejszy gość Pawła też jest - przez przypadek - animatorką społeczno-kulturalną, czyli kaowcem, ale nic poza tym z postacią z kultowego filmu nie ma wspólnego. A już na pewno absolutnym nieporozumieniem byłby ten nieszczęsny przymiotnik napisany z błędem. Wręcz przeciwnie. Ewelina Kopic, która nie odmówiła Pawłowi i dała zaprosić się do Gastrofazy na piątkowy wieczór, uchodzi za osobę niezwykle inteligentną, zdolną, a przy tym bardzo ładną. Wszystkie te atuty wykorzystuje w swojej codziennej pracy dziennikarki i prezenterki telewizyjnej, prowadząc Pytanie na śniadanie w Dwójce.
Przed kamerami pracuje już dziesięć lat, a zaczynała w telewizji katowickiej. Pochodzi ze Ślaska i z tym regionem Polski jest bardzo mocno związana emocjonalnie. Zawsze chętnie tu przyjeżdża, szczególnie wtedy, gdy coś ją ‘boli’ i ma wszystkiego dość. Tu w szarych i brudnych – jak sama mówi – Katowicach czuje się najlepiej, bo to jej ukochane miasto. Bez względu na to, gdzie by nie mieszkała, zawsze jest i czuje się Ślązaczką i zawsze z tym regionem będzie się utożsamiała. Przyznaje, że gwarą śląską nie mówi, ale przynajmniej rozumie, co się do niej godo. Wiedziała, że kotlety mielone, które mama chciała zapakować jej jako małą wałówkę, gdy wracała z Katowic do Warszawy po krótkim pobycie w domu, to najnormalniejsze w świecie śląskie karminadle, które na Mazowszu specjalnej nazwy nie mają. Z miłości do regionu, z którego pochodzi, gotowa była być ambasadorem Śląska w Gastrofazie, trudno jej było jednak precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie, po co warto przyjechać do Katowic i okolic. No bo chyba nie po to, żeby porozmawiać z prawdziwym Ślązakiem i spróbować specjałów kuchni regionalnej... Inne sugestie praktycznie nie wybrzmiały. :(
Ukończyła animację społeczno-kulturalną na Uniwersytecie Śląskim ze specjalizacją ‘kultura w środkach masowego przekazu’. Świadomie nie poszła na dziennikarstwo, uważając, że tego fachu można nauczyć się w praktyce – co jakby potwierdza swoją ścieżką kariery. Teraz pracuje w telewizji (i bardzo by sobie życzyła dalej tu pracować), ale gdyby zdarzyło się, że musi zmienić zawód, to ma zawsze taką możliwość pracować jako kaowiec, a nawet jako pedagog. Animacja społeczno-kulturalna daje mnóstwo punktów wyjścia na życie. To kierunek, który dotyka kultury, sztuki i oświaty.
W telewizyjnej Dwójce, córa ziemi śląskiej jest gospodynią programu Pytanie na śniadanie, ale największym i najcudowniejszym dotychczas jej zawodowym doświadczeniem była obsługa ubiegłorocznego konkursu Miss Word, a w zasadzie obsługa najpiękniejszych panien, które przyjechały do Warszawy. Towarzyszyła im w podróżach po Polsce, prowadziła z nimi rozmowy, a podczas gali organizowała breaki, czyli wypełniała przerwy pomiędzy wejściami finalistek na scenę. Często, gęsto przyszło jej ‘szyć’, co - przekładając z żargonu telewizyjnego na polski – oznaczało ‘blablanie’ i mówienie (nieraz) wszystko jedno co, byle tylko wypełnić czas antenowy. Generalnie jest zadowolona i usatysfakcjonowana tym, co robi. Zawodowo czuje się spełniona. Idzie jej tak, jak chce.
A co w kwestii kulinariów ma do powiedzenia panna Ewelina? Podobno lubi gotować, ale nie gotuje, bo nie ma czasu. Jada na mieście. Jak sama przyznała, ulubiona jej potrawa to makaron z bakłażanem, kozim serem, czosnkiem i pomidorkami koktajlowymi, na którą przepis pochodzi od... (hmm... co za nietakt!...) Karola Okrasy.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.