Bardzo konsumpcyjna była dzisiejsza Gastrofaza. W roli głównej wystąpił schab faszerowany mango oraz zapiekanka w stylu magnackim z białym serem pleśniowym, brzoskwiniami i winogronami.
Nie było to być może przyjęcie, jakie można było zobaczyć swojego czasu w kinach (a dzisiaj w Zone Europe), na filmie Uczta Babette (duńsko-francuski, na podstawie powieści Karen Blixen), ale poczęstunek - sądząc po odgłosach towarzyszących konsumpcji - był równie wspaniały. Dogadzali sobie nawzajem, mlaskając od czasu do czasu: Paweł Loroch oraz Adrianna Ewa Stawska, jego gość.
Osoby Dady - bo z tego nicku Adrianna Ewa Stawska znana jest uważnym słuchaczom Gastrofazy i prawdziwym AntyFanom w jednym - przedstawiać bliżej nie trzeba. Dosyć często bywa w audycji i każdy szanujący się słuchacz Pawła doskonale już wie, że jest autorką książki kulinarnej o kuchni Podlasia oraz powieści kryminalnej Śmierć w klasztorze, które to - od pewnego czasu - stały się podobno... hmm... jego ulubionymi pozycjami literackimi (ach, ta galanteria Pawła!). Obecnie Dada zbiera materiały do książki o kuchni związanej z dworem magnackim. Pracy jest dużo, bo literatury opisującej ten rodzaj kuchni jest... mało. Trzeba sięgać do źródeł, a tych – czego należało się spodziewać - też nie jest za wiele. Dobrze, że ostało się do dzisiejszych czasów parę egzemplarzy Compendium Ferculorum Stanisława Czernieckiego – najstarszej polskiej książki kucharskiej z XVII wieku i można z niej czerpać potrzebne informacje.
Z dotychczasowych obserwacji, dotyczących kuchni magnackiej - a poczynionych przez Adriannę Ewę Stawską - najciekawsze są te, dotyczące deserów. Okazuje się, że w XVII wieku na pańskich stołach najbardziej wytwornym deserem nie były ciasta, a bita śmietana, podawana z owocami lub biszkoptami. Bardzo popularne były też słodkie smakołyki z żelatyną. Za mistrza w komponowaniu deserów z bitej śmietany uważa się Francuza o nazwisku Carêm (żył w XVIII wieku). Jemu to właśnie przypisuje się m.in. autorstwo tortu, znanego dzisiaj jako tort Pavlova.
Desery z bitą śmietaną na gastrofazowym stole nie zaistniały, ale danie przygotowane przez Dadę – ciasto francuskie faszerowane białym serem pleśniowym z dodatkiem brzoskwiń i winogron, ma swoje korzenie w starej pałacowej książce kulinarnej. Podobno było podawane rezydentce Wersalu, Marii Antoninie, ale na ile jest to prawdziwe – nie wiadomo, jako że istnieją różne teorie co do powstania samego ciasta francuskiego. Być może pierwowzór był w innym, niekoniecznie francuskim, cieście. Nie wiadomo też, czy podawane było Jej Wysokości jako przekąska czy też jako deser, ale - prawdę powiedziawszy - czy to ważne?
Swój wkład w ucztę miał także Paweł, a jakże. Na okoliczność dzisiejszego spotkania z gościem przygotował schab faszerowany owocami mango, a do spróbowania przyniósł Dadzie swoje ostatnie odkrycie na półkach sklepowych - mus z tego owocu. 'Ochom' i 'achom' nie było końca. Oboje smakosze zgodnie przyznali, że jest to ‘coś’ grzechu warte, nie tylko z powodu pięknego koloru, czy zwalającego z nóg zapachu, ale również z powodu zacnego smaku. Mus vel pulpa z mango (zupełnie to samo, tylko różna ars poetica) wydaje się być doskonałym produktem wyjściowym do komponowania deserów – z kulkami lodów, jogurtem czy kostkami lodu, rozbitymi blenderem. Dada z Pawłem śmiało sobie poczynali i... kombinowali, wymyślając przeróżne możliwości deseru z musem z mango w roli głównej.
Umiejętność kombinowania jest ważna w sztuce kulinarnej, nieraz bardzo przydatna. Wie coś o tym Adrianna Ewa Stawska, której przyszło kiedyś "zaspokoić" dwóch biskupów. Przygotowała im przekąski typu fourchette, czyli takie, które można nadziać na widelec i przetransportować od razu do buzi. Paweł niczym nie ustępuje swojemu gościowi, w kombinowaniu też nie jest zły - o czym nie raz można się było przekonać, słuchając Gastrofazy.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.