 W czwartkowy wieczór gościem Tomka Kina był Piotr Poraj, którego prowadzący przedstawił jako 'ostatniego arystokratę Rzeczpospolitej'. Popełnił przy tym kilka błędów, których nie omieszkał wytknąć mu sam zainteresowany. Od razu usłyszeliśmy dżingiel -GNIEW- co tylko bardziej zdenerwowało gościa. Po kilku minutach żywej dyskusji słuchacze wreszcie mogli dowiedziec się, że gość w rzeczywistości nazywa się Piotr Józef Karol Emanuel Poraj - Poleski, a prowadzący nie przygotował się do dyskusji... Gość Kina jest dziennikarzem, filmowcem, oraz prezenterem wielu programów w TVP, m.in. „Twój portfel” i „Papieskie studio”. Jest również posiadaczem nazwiska ‘z historią’. Jego przodkowie byli właścicielami np. Pałacu we Włodowicach, a o ich zasługach świadczy chociażby to, że pewna warszawska ulica na Tarchominie dostała swą nazwę na cześć dziadka pana Piotra. Pochodzenie jest dla niego największym powodem do dumy To właśnie skłoniło prowadzącego do przypisania mu grzechu pychy. Pozwolę sobie stwierdzić, że rzeczywiście to grzech jak najbardziej pasujący do tego pana.Jak sam powiedział, ludzi dzieli na dwie kategorie: jednostki inteligentne i chamów, a ocenia ich po wyglądzie. Na prośbę pana Tomka o największy grzech dorosłego życia, jego gość odpowiedział „masturbacja ... intelektualna masturbacja”. Opinie słuchaczy o Piotrze Poraju były kontrastowo różne. Przez jednych bardzo potępiany, oskarżany o burżujstwo, przez innych chwalony słowami „To Pan powinien co czwartek zadawać Polakom pytanie Co z tą Polską?”. Podsumowując, prowadzący nazwał swojego gościa "posągowym uosobieniem Narcyza", ten dla odmiany odwdzięczył mu się komplementem, że zalicza go do wąskiego grona ludzi inteligentnych. Tym miłym akcentem zakończyła się spowiedź Piotra Poraja, a on sam, ku jego wielkiej radości, został rozgrzeszony. |