Kraj Kwitnącej Wiśni zawsze wzbudzał sobą zainteresowanie, można powiedzieć z różnych względów.
Egzotyczny i zagadkowy, z odmienną kulturą, obyczajami oraz zachowaniami i mentalnością - naprawdę fascynuje. Dzisiejszy gość Gastrofazy wiedział o Japonii wszystko: i dlaczego Japończycy nie patrzą sobie w oczy, sprawiając tym samym wrażenie, iż są powściągliwi w okazywaniu uczuć, na czym polega ‘boskość’ pary cesarskiej, a także jak się robi sushi i inne zawijańce w ryżu. Bez najmniejszej przesady, może uchodzić za eksperta ds. Kraju Kwitnącej Wiśni. Wiele lat w nim spędził, wiele razy bywał, a Japonia w Polsce jest dla niego absolutną codziennością. O kim mowa? O Alicji Than z warszawskiej restauracji ‘Izumi Sushi’, serwującej dania kuchni japońskiej. Prowadzi ją ze swoim mężem Alonem - rodowitym Japończykiem. Gościem Pawła była nie po raz pierwszy i można spodziewać się, że nie po raz ostatni.
O Japonii można mówić długo, a delektować się jej smakami kulinarnymi jeszcze dłużej. Coraz większym powodzeniem w narodzie cieszy się sztandarowa potrawa japońska – sushi, która stała się niemalże symbolem kulinarnym Japonii i jest powszechnie z nią kojarzona. ‘Sush(in)arnie’ pojawiają się na mapie kulinarnej mniejszych i większych miast, jak grzyby po deszczu i mają swoich stałych bywalców. Ale na sushi smak kulinarny Japonii nie kończy się, mnóstwo w niej innych smakołyków.
Należy przyznać, że kuchnia japońska ma w sobie to ‘coś’. Jest bardzo oryginalna w smaku i ma tylu samo zwolenników, co... obojętnych na jej walory smakowe – bo są i tacy. Królują w niej ryby i owoce morza, niektóre wielce przedziwne, spotykane jedynie na wyspach japońskich. Jest to absolutnie normalne. Z powodu położenia geograficznego, Japończycy od zarania dziejów korzystają z tego, co można wydobyć z wody, otaczającej wyspy – stąd w kuchni japońskiej pełno różnorodnych mieszkańców morza, a także glonów i wodorostów, na których można ugotować smak do zupy lub z których przyrządza się samodzielne potrawy. Swoją obecność w niej odnotowują także warzywa i płody rolne. Kulinarny smak Japonii właśnie do tego się sprowadza – wszystko, co z wody oraz z ziemi.
Swoje smakołyki Japończycy pałaszują przede wszystkim pałeczkami, chociaż w ich kulturze kulinarnej występują także oczywiście sztućce. Potrafią doskonale posługiwać się nimi. Nieraz wiedza jedzenia łyżką potrzebna jest ‘glonojadom’ – jak mówi się żartobliwie o Japończykach - od najmłodszych lat. W Kraju Kwitnącej Wiśni nie są zupełnie obce kulinarne smaki europejskie, które dla mieszkańców tego kraju są taką samą oryginalnością godną spróbowania, jak surowa ryba, która przybrała postać sushi, w innych miejscach na świecie. Starsi Japończycy delektują się winniczkami serwowanymi w zagranicznych restauracjach, których pełno w miastach japońskich, a także pieczywem - ale nie pszennym tostowym, a głównie tym razowym, który nie wiedzieć czemu nazywa się w Japonii chlebem niemieckim - podczas, gdy młodzież japońska z lubością okupuje przybytki typu Mc Donald’s i zachwyca się hamburgerami z bułą.
Należy wierzyć Alicji Than, która uważa, że kuchnia japońska jest bardzo zdrowa i przyjazna dla Europejczyków, wychowywanych na innych smakach. Zdrowotności tej doświadcza od szeregu lat, nawet teraz, będąc w odmiennym stanie i oczekując kolejnego potomka. No bo co może być w niej niezdrowego? Nic.