Leo Wojewódzki i Edi Figurski - czyli poniedziałek w Antyliście. Innego tematu niż zwycięstwo nad Belgią i historyczny awans do ME oczywiście być nie mogło. Cuda zdarzają się jednak nie tylko w kotle czarownic: grubszy o 1,5 kilograma Tomasz Kammel dostał pracę w Gentelmenie, Hubert Urbański wraca do TVN, a Radio ZET wyprzedziło RMF. Nic więc dziwnego, że Dolandionio ogłosił Dzień Radości Narodowej. Kubę i Michała bardziej jednak interesowało ile kobiet radośnie oddało się na stadionie i ile dzieci z tej radości mogło zostać poczętych. Jeszcze bardziej interesująca była znacznie wcześniej poczęta narodowa "jedenastka", która w sobotni wieczór w euforii opuszczała stadion narodowy. Prowadzący Antylistę postanowili sprawdzić, czy PZPN jest w stanie pokryć koszty ich zabawy w hotelu "Monopol". Sprawdzali również reakcję na informację o tym, że ochrona hotelu w pokoju zajmowanym przez Jacka Krzyżówka znalazła torbę z zawartością półtora miliona dolarów. Jacek został również bohaterem drugiej rozmowy, tym razem jako klient Izby Wytrzeźwień. Recepcjonistka z hotelu Piramida odmówiła jednak współpracy z sierżantem policji. Chłopcy z Antylisty promowali również nowe taryfy Telekomunikacji Polskiej - "Edi" i "Leo" - próbowali nimi zainteresować firmę sprowadzającą holenderskie meble. Ponieważ cuda w Telekomunikacji zdarzają się rzadziej, niż na stadionie w Chorzowie, Michał i Kuba zadzwonili na stadion z radosną informacją o poczęciu przez panią Gargułę bliźniaków - Ebiego i Bąka. Ponieważ akcja porodowa rozpoczęła się w trakcie meczu, chłopcy postanowili sprawdzić, czy dyrekcja Narodowego wesprze finansowo szczęśliwych rodziców. I chociaż po drugiej stronie słuchawki zapanowała na początku radość, to nie przełożyła się ona jednak na konkrety finansowe, a do rozmowy z dyrektorem, który trzyma kasę, nie doszło. Chłopcy próbowali także nakłonić pracowników katowickiej telewizji regionalnej, by o godzinie 13. puścili piosenkę miłosną w wykonaniu Przemysława Babiarza i Pauliny Chylewskiej. Ponieważ do Katowic piosenka jeszcze nie dotarła, postanowili publicznie ją odtworzyć. Prawdziwie jednak medialnym wydarzeniem miał być wiatrak pod Pałacem Prezydenckim, w którym Lech Kaczyński miał uhonorować Leo. W czasie, gdy Kuba załatwiał w zarządzie dróg wolny przejazd dla wiatraka, Michał robił hałas; biało-czerwony hałas.