I nie chodzi tutaj o to, że sztuka kiepska i trzeba ją dopingować prażoną kukurydzą, żeby wszystko zadziałało zgodnie z zamierzeniami i oczekiwaniami reżysera tudzież aktorów. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują bowiem na to, że żadne ‘myki’ nie będą potrzebne w przypadku spektaklu, który za parę dni - dokładnie 14 listopada - premierowo zaistnieje w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej.
Będzie nim Popcorn w reżyserii znanego już doskonale biesiadnikom stołu bez nóżek Roberta Talarczyka. O tym, dlaczego przedstawienie może się spodobać i komu, a także bardzo oszczędnie w słowach o czym ono (mordercy w domu producenta filmowego) opowiadał na antenie dzisiejszy gość wujcia Pawła – Bartosz Obuchowicz, który gra w nim jedną z głównych ról. W Bielsku-Białej zagra gościnnie oczywiście – bo toż on rodowity warszawiak z Sadyby, ale zrobi to z największą przyjemnością i wrodzoną sobie odpowiedzialnością. Przyjemnością, bo kwestie rzucać będzie na deskach scenicznych (mocno, aż do ostatniego rzędu), a nie na małym czy dużym ekranie, z czego jest zdecydowanie bardziej znany szerokiej publiczności. Taka prawda - jako aktor przyzwyczajony jest raczej do taśmy celuloidowej i rzeczywistości srebrnego ekranu, chociaż ze sceną miał kiedyś do czynienia. Hmm... jako małolat.
Tak w ogóle to jest ‘naturszczykiem’, czyli ‘małpą’ – jak określa się w żargonie filmowym amatorów, chociaż doświadczonym bardzo. Z kamerą otrzaskany jest już od kilkunastu lat, mając ich sam niespełna trzydzieści (rocznik 1982). Do tej pory zagrał w ponad dwudziestu produkcjach filmowych – zarówno w tasiemcach telewizyjnych, jak i w filmach fabularnych, odtwarzając role większe lub mniejsze, ‘grzeczne’ lub wzbudzające kontrowersje. Użyczał także swojego głosu w produkcjach dla dzieci (dubbing). Za niektóre role został nawet nagrodzony swojego czasu przez wysokie jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, chociaż – jak sam twierdzi – lepiej czasem jest takiej nagrody nie dostać i nie być postrzeganym jako młody, zdolny i utalentowany. W zawodzie aktora raz się jest na wozie, a raz pod wozem. Oczekiwanie kolejnej propozycji, chociażby po takim spektakularnym sukcesie jakim jest statuetka zdobyta na festiwalu filmowym za fantastyczną rolę, nie jest fajnym uczuciem. Zawsze można co prawda zaangażować się w tzw. międzyczasie w ‘pierdołę komercyjną’ (reklama czy show typu Taniec z gwiazdami) i nazwać ją nowym wyzwaniem, ale to nie to, czym naprawdę żyje aktor lubiący swoje zajęcie. A on tak ma. I pomyśleć, że chciał kiedyś zostać koszykarzem i grać w prestiżowej NBA....
Prywatnie Bartosz (broń Boże Bartek, bo to zdrobnienie od innego imienia) Obuchowicz jest przykładnym mężem i ojcem. Ubóstwia swoją małą rodzinę (chyba właśnie rozszerzającą się) i spędza z nią każdą wolną chwilę. Kuchnia zupełnie go nie pociąga, bywa w niej jako gość i wdzięczny adresat tego, co przygotuje żona. Nie opieka, nie dusi, nie obsmaża - chociaż jajecznicę potrafi przygotować, ale jest za to facetem od młotka! Prawdziwa ‘złota rączka’, co to i szafki dla córki zrobi własnoręcznie – bo będą ładniejsze od tych kupnych, i wybuduje dla niej domek na drzewie. Ach...
A wracając do Popcornu... Chyba warto wyłożyć parę zetów i wybrać się na spektakl (więcej o nim TU). Jak zapewnia dzisiejszy gość Pawła, sztuka spodoba się – i młodym, i starszym. Jest o tym przekonany. I należy mu uwierzyć.
Kto nie mógł słuchać Blatu - bo to, tamto czy owamto, może sobie odtworzyć audycję. Nagranie znajdzie TU.