Porno i duszno było dzisiaj w studiu AntyRadia, oj było. I to od samego początku do samego końca postmodernistycznego pasma poszukiwaczy przygód.
A powód prosty jak konstrukcja cepa. Otóż, po stole z powyłamywanymi nogami rozlała się szerokim strumieniem wulgarna - stosownie do swojej natury - pornografia. Były 'świerszczyki', były stosowne filmy (czytaj: erotyczne), nie zabrakło także ulotek zachęcających do skorzystania z usług Lolitek, Kocurków czy innych Psiaczków (ze słodkim przymiotnikiem przed), występujących w charakterze masażystek w gabinetach ‘odnowy’. Takich kolorowych karteluszek, wtykanych zazwyczaj za szybę samochodu, jest w każdym większym mieście zatrzęsienie. A dlaczego pornosy na stole? Hmm... Można powiedzieć, że na rozgrzewkę przed tym, co miało nastąpić, czyli z powodu Gombrowicza – ekscentryka i geniusza w jednym, który poczynił sztukę o tytule... nomen omen Pornografia. Do swojego repertuaru włączył ją właśnie warszawski teatr Capitol. Na swoich deskach wystawiać ją będzie od przyszłego tygodnia, a dzisiaj zacni jego przedstawiciele, w osobach Anny Gornostaj (dyrektorki tegoż przybytku) i Grzegorza Sierzputowskiego (aktora grającego w przedstawieniu) przybyli do studia, aby małe co nieco o niej opowiedzieć. O tym może jednak za chwilę...
Najpierw o innej pornografii, nie tej w ujęciu gombrowiczowskim, a tej zwyczajnej, codziennej. Sama w sobie, jako wszechobecne zjawisko, wzbudza gorące emocje i ciekawość sporej rzeszy obywateli tego świata. Przejść obok niej zasadniczo obojętnie nie można. Każdy zetknął się z nią w życiu, czy tego chciał, czy nie, a szczegółem jest w jakim stopniu i z jakim... stosunkiem do niej. Dla jednych bowiem był to i jest intratny interes, dla innych z kolei przyjemność albo... potrzeba lub zwykła ciekawość, ale są też tacy, dla których jest po prostu obrzydliwa.
Wydawać by się mogło, że upodobanie do oglądania 'świerszczyków' tudzież filmów pornograficznych to wyjątkowo męska domena (chociaż z nieodzownym udziałem pań), bo to przecież ‘wzrokowcy’ – jak sami o sobie mówią. Często, gęsto młode samczyki z wypiekami na twarzy edukują się seksualnie na takiej literaturze bez tekstu, zaczynając od niewinnych w gruncie rzeczy Catsów czy Bravo. Lubią popatrzeć na gołe baby i pokomentować, głównie rozmiary tego czy tamtego. To wyjątkowe zamiłowanie i pociąg do wszystkiego co kobiece i niezakryte, ma się podobno w męskich genach. Każdy chłop, uważający się za faceta z krwi i kości lubi popatrzeć sobie na gołe babskie cycki, czyż nie jest tak?
I to jest połowa prawdy. Okazuje się bowiem, że kobiety też lubią pornografię, a niektóre wręcz jej nawet potrzebują... Chyba dla podniety i urozmaicenia swojego życia erotycznego, chociaż... czy tylko dlatego? Nieważne. Istotne jest to, że nie widzą w niej nic obrzydliwego czy wulgarnego i z największą rozkoszą lubią obejrzeć sobie od czasu do czasu pornola. I niekoniecznie ze swoim partnerem - co by uzasadniało tę potrzebę, a raczej w pojedynkę, w cichości ducha, bez przyznawania się do tego i informowania o swoich upodobaniach wszem i wobec. Tu należałoby wspomnieć o jeszcze jednym babskim zamiłowaniu, dotyczącym niekoniecznie ubranych facetów, aczkolwiek nie mającym nic wspólnego z pornografią. Rzecz o męskich aktach. Są bowiem i takie kobitki, które nie odżegnują się od męskiej golizny, nie odwracają od niej oczu, a urzeczone pięknem męskiego ciała, z przyjemnością oglądają je w całej okazałości i w szczegółach. Niektóre męskie akty bywają... hmm... porywające w każdym calu.
Uff... pora przejść do gości z Capitolu, którzy przybyli do AntyRadia z gombrowiczowską Pornografią. Jest wiele powodów, aby zobaczyć ten spektakl, chociażby: przyjazna i klarowna dla widza adaptacja trudnego zazwyczaj w odbiorze Witolda Gombrowicza, fabuła utworu, który w ocenie samego autora uchodził za ‘rzecz skandalizującą’ i będącą ‘próbą odnowienia polskiego erotyzmu’ (chociaż w przedstawieniu podobno tylko raz pada słowo ‘pornografia’), wspaniała obsada aktorska, miejsce jego wystawiania, czyli Teatr Capitol w samym sercu Warszawy. Po stolicy krąży fama, że będzie to wybitne spotkanie ze sztuką. No cóż, trzeba pójść albo przyjechać (wariant dla tych spoza Warszawy) na Marszałkowską 115 i samemu zobaczyć. Anna Gornostaj ze swoją trupą serdecznie zaprasza.
Dzisiejszy Blat tradycyjnie będzie nagrany i możliwy do odtworzenia - TU.