Wszystko na to wskazywało, że trzeba było ‘pociągnąć’ Portugalię, bo jedno wydanie Gastrofazy poświęcone smakom tego kraju, to stanowczo za mało.
Dla kontynuacji tematu, dzisiaj w studiu pojawiła się koleżanka Pawła sprzed lat – i to niekoniecznie po chochli wywijanej na ekranie telewizora lub przed radiowym sitkiem – Marta Stacewicz. Rzeczywistość portugalską ze wszystkimi jej blaskami i cieniami zna jak mało kto – można powiedzieć, że od podszewki, na dobre i na złe. Tkwi w niej od dziesięciu już lat, czyli praktycznie od czasu, gdy... za jednym z facetów poleciała aż do Lizbony. Dzisiaj jest na pewno w dalszym ciągu tą samą (jak zawsze) dumną mieszkanką stolicy pięknego kraju nadwiślańskiego – z tym, że mieszkającą w Lizbonie i mającą dodatkowo za męża rdzennego Portugalczyka.
Gościówa Pawła mówiła o zwyczajach i obyczajach mieszkańców tego ciekawego kraju – ale oczywiście nie tylko w kontekście kulinarnym. Dobrała się do irytujących nieraz niektórych cudzoziemców (zwłaszcza cudzoziemki) ‘wad’ i zupełnie miłych zalet portugalskich mężczyzn oraz do bardzo ważnej roli Portugalek, pełnionej w… kuchni. Było więc i o konkretnym jedzeniu i piciu, i o zachowaniu się ‘przy stole’ i poza nim, było także o silnych przyzwyczajeniach do tradycji i stylu życia mieszkańców południowo-zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego.