Lada dzień AntyRadio Machina obchodzić będzie swój jubileusz. Prawie rok temu, 2 stycznia 2007 r. została wyemitowana po raz pierwszy. Słuchacze ocenili wtedy audycję bardzo surowo: a to, że komercyjna, a że zdradziecka twarz z innej rozgłośni przyszła do AntyRadia, a że czytają gazetę na antenie (co nigdy nie miało miejsca) i wiele, wiele innych zarzutów. Jak się okazało, były one bezpodstawne. Bo chociaż oczywiście nie wszyscy są zwolennikami AntyRadio Machiny, to jednak Admirałowie mają grupkę swoich wiernych słuchaczy. Zdaje się, że całkiem pokaźną.
Przez rok zostało wyemitowanych około 150 audycji (zależy ile rok ma tygodni, bo Jah Jah i Vito mieli z ustaleniem tego faktu drobne problemy). Liczba ta robi wrażenie. W tym czasie Admirałowie poruszyli mnóstwo tematów, przepytali wielu gości, może nawet udało im się kogoś obrazić. Dziś słuchacze mieli niepowtarzalną szansę, by wytknąć prowadzącym błędy, pochwalić, zasugerować zmiany, słowem - wziąć udział w porządkach noworocznych. Słuchacze pisali maile - o tym, czy w ogóle warto robić takie noworoczne porządki i obiecywac sobie, że od nowego roku... przestanę przeklinać/palić papierosy/zdradzać żonę...
Generalnie problem z utrzymywaniem porządku gnębi chyba większą część społeczeństwa słuchającego Machinę. Jeden ze słuchaczy sprzątając w plecaku, odkrył kilka nowych, żyjących (!) gatunków, inny czeka na odwiedziny siostry, bowiem to ona zawsze dba o czystość w jego pokoju. Może i Maszynistom przydałaby się jakaś niewiasta, która uporządkowałaby to, co działo się przez rok w programie? Papierzyska, płyty, których nigdy w AntyRadiu nie usłyszymy (wyrzucić też szkoda, może się przydadzą do czegoś? Na przykład można je powiesić pod lusterkiem w samochodzie. Idealny Antyradar) i wiele, wiele innych rzeczy.
Na koniec audycji Admirałowie sami stwierdzili, że był to męczący, porządkowy program. Ale musieli go dziś zrobić, tak jak robi się remanent przed końcem roku, bowiem "co będzie później...? kto to wie!". To zdanie, a także "od nowego roku z Machiną może być różnie" brzmi dość tajemniczo. Jak je interpretować? Nie wiadomo, ale zapewne niebawem się o tym przekonamy!