 Kobiety w ogóle nie potrzebują orgazmu – to konkluzja najnowszych badań odnośnie zapłodnienia. Na to samotny Michał odczytał, też z Wyborczej, że seks jest dobry na otyłość, skołatane nerwy, zmęczenie i serce. Następnie dodał, że w takim razie wie skąd u niego ta otyłość i złe samopoczucie. Antylista skupiła się ma temacie wypasionych butów posłanki Sandry Lewandowskiej. Pierwsze kroki skierowali do Urzędu Skarbowego w celu doniesienia z wartowni, gdzie to właśnie wartownicy Martenka i Misiura dopatrzyli się wypasionych butów.
Potem dzwonili do straży marszałkowskiej, aby wykonać zajęcie komornicze butów posłanki. Jednak wkrętka się nie udała, facet był jakiś takiś nie do rozmowy, a i pomysł chyba nie do końca wypalił. Na marginesie: Kuba cały czas się nie zgadzał na puszczane piosenki.
Michał wypalił najpierw z kawałem, jak to bracia K. spotkali kiedyś czarownicę z kotem. Po naradzie, jeden wziął czarownicę, a drugi kota. Kolejny telefon nie wypalił, bo nikt się nie zgłosił, a na poczcie nagrali się, że jako producent obuwia, mają 96 sztuk dla Samoobrony. Kuba nadal szuka swojej muzy w AR.
Najlepiej wypadł areszt śledczy w Łodzi. Pan Martenka chciał dostarczyć panu Łyżwińskiemu buty Armaniego. Gość na wartowni był z lekka januszkowaty i udało się go wkręcić w dostarczenie obuwia. Co prawda, nie chciał podać swojego nazwiska i numeru stopy, bo to tajemnica, ale i tak było wesoło. Kolejny telefon też padł, gdy pani Moretti oświadczyła, że jest chora i idzie do szpitala. Antylista była wyrozumiała i nie męczyła dłużej właścicielki fabryki obuwia. Po telefonie, Kuba z ledwością zgodził się na nowy utwór SMASHING PUMPKINS.
Na koniec zadzwonili do biura poselskiego Sandry Lewandowskiej i jako Sylvio Moretti, chcieli zaproponować posłance ofertę ambasadorowania ich marki. Jednak dodzwonili się do niezorientowanej osoby i wkrętka się skończyła. I tu problem, bo brakło serwisantki i Kuba musiał improwizować, a Michał szukał wyjścia z sytuacji. |