Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 25 2012 04:03:31
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Poszedł w smaki
Stół Z Powyłamywanymi NogamiNiewiele brakowało, aby o smakach w kuchni w pewnej restauracji hotelowej polskiego Radissona, decydował kto inny, a nie dzisiejszy gość Stołu Z Powyłamywanymi Nogami. Jako pacholę marzył on bowiem o zawodzie mechanika samochodowego i w tym kierunku zamierzał kształcić się. Chciał dokręcać śrubki, wymieniać zużyte części tudzież przepalony olej, naprawiać źle funkcjonujące hamulce i silniki – słowem robić dobrze samochodowi.

Plany zmienił pod wpływem impulsu, gdy wiózł papiery do szkoły samochodowej z prośbą o przyjęcie do tejże. Doszło do niego, że to brudna robota (chociaż może ciekawa i popłatna), ręce ma się ciągle ubabrane smarami, a przecież można inaczej zarabiać na przysłowiową ‘bułkę z masłem’, umiejętnie przy tym godząc to, co się lubi (dobrze zjeść) z tym, co w duszy gra (poszukiwanie nowych smaków). I tak, zamiast mechanikiem samochodowym, Piotr Pabisiak, który przybył dzisiaj do AntyRadia z rewizytą (na początku miesiąca, z okazji festiwalu kultury i kuchni tajskiej, gościł u siebie w hotelu Pawła), stał się kucharzem. Od paru już lat zaspokaja gusta kulinarne gości krakowskiego Radissona, szefując w kuchni hotelowej restauracji. Im robi dobrze, nie bezdusznej maszynie... Aha, to szczegół oczywiście, ale wart może napomknięcia. Wymianę oleju w swoim samochodzie powierza mechanikom samochodowym, sam tego nie robi... W szkole gastronomicznej tak jakby uczyli czego innego, a poza tym woli zdecydowanie mieć do czynienia z innego rodzaju (niż samochodowymi) olejami i oliwkami...

W zawodzie tkwi od kilkunastu lat. Mieszał w garach w niejednej restauracji i nie w jednym zakątku Polski. Pracował i w Szczecinie, i we Wrocławiu, teraz kieruje pracą kucharzy w Krakowie, w kuchni wielkiego hotelu. W swoim życiu zaliczył także coś bardzo oryginalnego jak na polskie realia, a mianowicie funkcję major domusa. Pod Szczecinem prowadził przez pewien czas dom (po prawdzie był to... zamek)  pewnego ‘bogola’. Do jego obowiązków należało układanie jadłospisu, organizowanie przyjęć, robienie zakupów, a także opieka nad dziećmi i nadzór nad personelem dbającym o czystość w zamczysku. Teraz też ma pod sobą ludzi, których uczy i przygotowuje do pracy, ale i odpowiedzialność jest jakby większa. Szefem jest ostrym, lecz – jak twierdzi – dyscyplina w kuchni jest potrzebna. Z podstawowych cech perfekcyjnego kucharza na pierwszym miejscu stawia fantazję, potem dopiero odwagę.

Stresy zawodowe odreagowuje zazwyczaj nad wodą, mocząc w niej kija i wpatrując się w spławik wędki. Każdej złowionej rybie daruje wolność, puszczając ją z powrotem do ‘domu’, no chyba, że trafi się taka, którą warto oskrobać i przerobić na jakieś danie. W domu gotuje sporadycznie, zostawiając tę przyjemność żonie, ale jeśli już weźmie się za szykowanie obiadu, to najczęściej jest to coś z tradycyjnej kuchni polskiej. W wolnych chwilach z przyjemnością oddaje się też ogrodnictwu, uprawiając w maleńkiej szklarni zioła. Wykorzystuje je potem w kuchni. Tutaj trzeba zaznaczyć, że jego ulubioną jest ta, w której ziół nie może zabraknąć – czyli włoska. Ciągnie go bardzo na Daleki Wschód, chciałby dokładniej poznać - tak 'od podszewki' - kuchnię orientalną. Był w Kuwejcie, teraz myśli o Tajlandii i o smakach kuchni tajskiej oraz o wyspach Polinezji Francuskiej. Jego marzeniem jest mała (ale własna) restauracyjka, nie jest nim natomiast kariera w kulinarnym szołbizie. Po prostu nie ma parcia na szkło - co się zdarza.

Spotkanie z Piotrem Pabisiakiem wypełniło tradycyjnie drugą część Blatu. W pierwszej swoimi wrażeniami z podróży po Bawarii, najbogatszym regionie współczesnych Niemiec, stolicą którego jest Monachium, dzielił się Paweł. Rzuciło go tam w tym tygodniu, wczoraj dopiero wrócił na Ojczyzny łono. W Niemczech, w ciągu pięciu dni przejechał busem dwa tysiące kilometrów. Widział dużo, smakował i raczył się wszystkim tym, co w bawarskim wydaniu najlepsze – piwem (w tym pszenicznym), winami, wurstami, świniną, którą stoi kuchnia niemiecka, serami oraz kultowym tortem szwarcwaldzkim (to ten z bitą śmietaną, wiśniami, kirszem i tartą czekoladą). Wrażeń ma mnóstwo, ale trudno opowiedzieć wszystko, mając na to zaledwie dwie godziny. Jutro kontynuacja podróży po Bawarii, panie Janie kochany. A więc, bis morgen. :)

Dzisiejszy odcinek Blatu będzie można wkrótce odsłuchać TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję