Na ostatnią w tym tygodniu majówkę, zorganizowaną na zielonej trawce w Puszczy Kampinoskiej, dał się zaprosić prawnik, adwokat, poseł na Sejm, trzykrotny minister, były Szef Kancelarii Prezydenta RP, polityk – wszystko w jednym. Przyniósł ze sobą do posłuchania – jak tradycja pikników nakazuje – dwadzieścia najbardziej ulubionych utworów, wybranych przez siebie. Słonko świeciło, ptaszki świergoliły i było cudownie. Nietrudno się domyślić, że gościem Tomka Kina był... Ryszard Kalisz, rocznik 1957. Data urodzenia gościa nie pojawiła się tutaj bez przyczyny, wskazuje bowiem na to, iż wychowywał się on w siermiężnym PRL, a jego gusta muzyczne kształtowała głównie muzyka lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. A w tamtych latach prym wiedli i ton nadawali m.in. The Beatles, Deep Purple, Pink Floyd. Taka to już panuje prawidłowość, że w pamięci młodego człowieka najdłużej pozostają i wywierają na niego niemały wpływ na najbliższe kolejne lata pierwsze płyty i kasety z nagraniami muzycznymi, z jakimi przyszło mu się zetknąć. A takie pojawiają się zazwyczaj wtedy, gdy ma on kilkanaście lat. Jak każdy nastolatek, młody Ryszard Kalisz zbierał płyty kupując je na jarmarkach płytowych – były takie dwa miejsca w Warszawie, gdzie kwitł handel płytami, często barterowy. W tamtych latach miał całkiem sporą kolekcję winyli. Gdy pojawiły się kasety magnetofonowe, przegrywał najlepsze utwory z płyt na kasety. Zawsze lubił słuchać muzyki, pobudzała go do refleksji, teraz – wywołuje w nim miłe wspomnienia. Jeździł też na koncerty – do dziś pamięta występ SBB w Budapeszcie i... parę węgierskich słów, które nauczyły go przemiłe Madziarki, sympatyczki polskiej kapeli. Jak to mówią, „Polak, Węgier dwa bratanki...”. Hippisem nigdy nie był, ale w czasach szkoły średniej – gdy uczęszczał do jednego z lepszych w Warszawie liceów - włosy zwykł nosić trochę dłuższe. Stosował się też do innych nakazów ówczesnej mody młodzieżowej – był po prostu normalnym nastolatkiem tamtych czasów. Nie cierpi muzyki disco polo z beznadziejnymi tekstami, jakie sobą niesie, nie lubi Mandaryny i Dody. A co lubi i co rekomendował na majówce? Zaczął Rolling Stonesami, zakończył Lady Pank, a pomiędzy tymi kapelami wybrzmieli: Pink Floyd, Deep Purple, Uriah Heep, Black Sabbath i Ozzy Osbourne, Maanam, Queen, Led Zeppelin, Republika, Sex Pistols, The Clash, Perfect, Dire Straits. |