Zapasy cierpliwości lokatorów domu przy ul. Alternatywy 4 zaczynały się wyczerpywać. Nie mogąc już dłużej znieść działań gospodarza domu, postanowili go obalić. Przyszła zatem pora na kolejny odcinek pt. "Spisek".
Tablica ogłoszeń, wywieszona przez Anioła na klatce schodowej, stała się dla mieszkańców swoistą ścianą płaczu. To w jej okolicach często wylewali swe żale. Co gorsza wredny cieć wytypował grupę osób, które szczególnie mu podpadły. Na jego czarnej liście z pewnością nie widniało nazwiszko tow. Winnickiego. Gospodarz domu bowiem liczył się z jego zdaniem. Sam Winnicki z jednej strony starał się owinąć sobie Anioła wokół palca, a z drugiej potajemnie zmawiał się lokatorami twierdząć, że także ma dość ciecia. Ostatecznie jednak nie podpisał stosownej petycji w sprawie usunięcia blokowego tyrana.
Sympatią raczej nie cieszyła się także i śpiewaczka Kolińska, znana z bezpardonowego rozstawiania swego małżonka Kubiaka po kątach. Co ciekawe beształa go tylko w zaciszu domowego ogniska. Chyba najbardziej nie znosił jej Balcerek, potrafiąc zwrócić uwagę, że za bardzo się wydziera.
Skutecznym sposoben na życie w PRL-u było cwaniactwo. Ewidentnie brylował w tym Kotek. Potrafił zajechać swoim dźwigiem pod sklep, a po zwróceniu uwagi, że tu nie wolno parkować, włączał umieszczonego na dachu pojazdu "koguta". Zdarzyło mu się także zaparkowac swój wehikuł, z włączonym silnikiem, przed blokiem na Alternatywy 4. Hałas generowany przez jednostkę napedową przeszkadzał m.in. Kolińskiej. W związku z tym wysłała swojego męża z misją rozwiązania tego proglemu. Kubiak wpadł na pomysł zatkania rury wydechowej szmatą, co też uczynił. W efekcie tego działania Anioł rozkazał lokatorom wypchnąć dźwig z terenu osiedla.
Atmosfera panująca wśród mieszkańców stała się jeszcze bardziej napięta po odkryciu w budynku grasujących karaluchów. Z jednym z nich przyszło zetknąć się, stypendyście z Harvardu, Abrahamowi Lincolnowi.
Pierwsze spotkanie spiskowców odbyło się przy śmietniku. Pretekstem było przekazanie przez Kotka alkoholu na wesele kuzynki Balcerka. Prócz wspomnianych, w naradzie uczestniczyli także Kołek i Majewski. Kierowca dźwigu stwierdził, że Aniołowi należy nakłaść po gębie. Jednak zebrani zdecydowali się na inne rozwiązanie - petycję do władz spółdzielni o usunięcie gospodarza domu.