 Według prasowych doniesień pani Iwona straciła znaczną część wynagrodzenia ze względu na zmianę polityki TVP. Obecnie zarabia za „goły etat” 650 zł. Antylista ujęła się za koleżanką po fachu, co może być dziwne, gdyż trudno spodziewać się po nich dobroduszności. Chcieli załatwić Jej pracę, a uderzyli bardzo wysoko, gdyż chodziło o stanowisko Marszałka Sejmu. Rozmówca jednak nie bardzo mógł pomóc, więc nici z pracy. Potem zadzwonili gdzieś w Polskę, a gdy odebrała kobieta zaczęli do niej mówić ciociu i pytać się, czy odbierze ze stacji lub autobusu Iwonę Kubicz. Chodziło o to, że rzekomo miała ona wracać w swoje rodzinne strony, bo właśnie straciła pracę i chce odpocząć. Pani w żaden sposób nie kojarzyła o kim mówią, więc rozmowa się urwała. Na marginesie, na początku audycji chłopaki dość często odnosili się żartobliwie do samobójstwa Blidy co było wg mnie niesmaczne. |