 Nie mogło być innego tematu przewodniego, niż wieczorne starcie „gigantów”. Ale na początek Kuba zadał pytanie, oferując za prawidłową odpowiedź swoje najszybsze auto. Michał przyjął wyzwanie, nawet wyciszył muzykę. Pytanie brzmiało: czy Nelly Rokita jest za czy przeciw aborcji? Po kilku sekundach Michał spasował i stwierdził: "No to nadal będę jeździł Ssang Yongiem." I miał pretensje, że przecież mógł zadać pytanie o Rubikon, o sens życia, czy będzie Euro 2012 w Polsce, o ostatnią liczbę w ciągu n!. Potem poszła piosenka Adamusa, którą trzeba wysłuchać – zapraszam na forum. Potem się zaczęło od telefonu do Rybnika, do członków PiS. Chłopaki namawiali do wysyłania SMS-ów poparcia dla premiera Kaczyńskiego. Cała akcja mogła się już zacząć, gdyż dzięki uprzejmości prezesa Urbańskiego numer na premiera był już czynny od rana. Pani przyjęła historyjkę, zapisała szczegóły i zapewne wysłała SMS-a.
Gdy zadzwonili do telewizji z akcją podwyższenia podestu dla premiera, żeby dorównać prezydentowi, odbierająca pani też łyknęła przynętę. W końcu rozmawiali z kierownikiem scenografii i oprócz podwyższenia podestu, chcieli zainstalować dodatkowe podgrzewacze przy stanowisku Kwaśniewskiego, żeby ten bardziej się pocił w czasie debaty.
Kolejna rozmowa dotyczyła instalacji w gorzowskim oddziale TVP aparatury zagłuszającej. Pomysł dotyczył zamontowania urządzenia, które w odpowiednich momentach będzie zagłuszało prezydenta Kwaśniewskiego podczas wypowiedzi. Najpierw chłopaki zademonstrowali sposób zagłuszania, a potem podali słowa-klucze, jakie należy wprowadzić, aby podczas ich wymawiania aparatura działała. Tym razem też, dziewczyna pilnie słuchała i notowała zalecenia. Na koniec podali wspomniane wyrazy: podłość, polityka nienawiści, kompleksy, "dyplomatołki", czy zawiść. Dzięki temu utrudnimy postkomunistom powrót do władzy – to była wypowiedź na koniec.
W oddziale TVP w Opolu, Antylista próbowała zorganizować krótką konferencję pomiędzy Nelly Rokitą a Joanną Senyszyn. Cała operacja miała być zapalnowana przed debatą. Kuba pytał czy Nelly już dojechała, a Michał udając posłankę Senyszyn próbował być jak najbardziej wiarygodny. Wychodziło mu to całkiem całkiem, tyle że Kuba nie wytrzymał i zaczął się śmiać.
Na koniec chcieli sprawdzić czy dużo SMS-ów wysłała pani z Rybnika. Jednak albo przez pomyłkę albo specjalnie pomylili numer telefonu. Pani twierdziła, że nic nie wysyłała, a chłopaki, że z jej numeru przychodzą SMS-y, ale na zakończony już dawno konkurs „Lubieżni w sieci”. W końcu pani się rozłączyła, bo chłopaki nie mogli się wyplątać z tłumaczeń. |