Dzisiaj Zaduszki - pełen refleksji i zadumy dzień, w którym wspomina się zmarłych i modli za nich. Biesiadnicy zgromadzeni przy stole z powyłamywanymi nogami nikogo konkretnego dzisiaj nie wspominali, za nikogo konkretnego modłów nie odprawiali. Wzięli się za to za bary z niełatwym tematem. Niełatwym, chociaż nieuniknionym w życiu człowieka, a przez to ważnym. Chodzi o to, że każdy przecież - wcześniej czy później - znajdzie się w sytuacji, gdy przyjdzie pożegnać mu kogoś bliskiego, odchodzącego ze świata doczesnego na Drugą Stronę. Właśnie o tym - o kulturze umierania i grzebania - była dzisiaj w Blacie mowa.
Zgodnie z zapowiedziami i oczekiwaniami, w studiu pojawił się gość. Była nim Adrianna Ewa Stawska - powieściopisarka, publicystka, dziennikarka, doskonale znana Antyfanom z poprzednich audycji Pawła - Gastrofaz. W ubiegłym roku, goszcząc w Antyradiu w Dniu Wszystkich Świętych, opowiadała jak w tradycji słowiańskiej wyglądało układanie się z duchami. Dzisiaj razem z biesiadnikami rozmawiała o pogrzebach i zwyczajach związanych z obrządkiem pogrzebowym.
Że grzebanie to temat niełatwy - już wiadomo, a że przerodziło się w dynamicznie rozwijający się biznes i stało się źródłem niezłych dochodów - to ‘oczywista oczywistość’. Jednak nie nekrobiznesu jako takiego, nie trumien o wymyślnych kształtach, wyposażonych w klimę, elektronikę czy inne wynalazki, dotyczyło dzisiejsze spotkanie przy stole. Uwaga biesiadników skupiona była w zasadzie wyłącznie na pogrzebie, będącym smutnym wydarzeniem i ciężkim przeżyciem samym w sobie, w którym najbardziej liczyć się powinna tradycja, poszanowanie osoby zmarłej i godne jej pożegnanie.
Zwyczaje i obyczaje dotyczące obrządku pogrzebowego nie są niczym nowym, kształtowały się setki lat. Już w zamierzchłej przeszłości zmarli znajdowali miejsce ostatecznego spoczynku w kopcach, kurhanach i na cmentarzyskach. Zwłoki często chowano z ulubionymi sprzętami, ozdobami czy bronią. Dzisiaj zmarłego też nieraz wyposaża się w podróż na Drugą Stronę w pewne rzeczy – ot choćby biżuterię, co potem przyciąga do grobu hieny cmentarne. Można także powiedzieć, że od zarania dziejów pochówki na polskich ziemiach wyglądają bardzo podobnie... ze względu na jedną z form grzebania, udoskonaloną oczywiście na przestrzeni wieków... Chodzi o kremację, na którą – to już tak na marginesie - mimo tego, że jest to bardzo humanitarny sposób grzebania i coraz częściej w społeczeństwie akceptowany, decyduje się niewiele osób. Już setki lat temu ciała spalano na stosach, a prochy chowano w glinianych urnach - o czym świadczą znaleziska archeologiczne.
Niektóre zwyczaje pogrzebowe, które przetrwały do dzisiejszych czasów, można spotkać jedynie na wsiach. W mieście z różnych powodów nie uświadczy się ich. Trudno wyobrazić sobie chociażby, aby w miejskim mieszkaniu wystawiane były zwłoki, aby rodzina gromadziła się przy otwartej trumnie, czuwała przy niej dzień i noc czy też fotografowała ze zmarłym. Odmiennie też wyglądają na wsi i w mieście pochody żałobne do kościoła i na cmentarz, chociaż tu należy przyznać, że kwestia konduktów pogrzebowych może różnić się i pomiędzy kulturami, a nie tylko wyglądać inaczej na wsi, a inaczej w miastach. Wspólną w tradycji obrządku pogrzebowego wydaje się być natomiast stypa, czyli uczta po pochówku, na której gromadzi się rodzina, aby powspominać zmarłego - odprowadziwszy go przedtem w ostatnią drogę na cmentarz.
Istnieje wiele symboli, o których nie należy zapominać w związku z pogrzebem, jest wiele rzeczy, mających znaczenie w tych smutnych okolicznościach, o których trzeba pamiętać. Jest to na pewno czarny kolor odzieży żałobników, jest to ubranie, które zakłada się zmarłemu, jest to sposób ułożenia go w trumnie, są to także kwiaty, z których zrobione są wiązanki i wieńce. Nie wszyscy wiedzą, że nie używa się do nich pąków, które - ze względu na to, że mają oznaczać rozkwitające uczucie - zwyczajowo zarezerwowane są do bukietów ślubnych. Wieńce pogrzebowe robi się natomiast z kwiatów rozwiniętych – bo i tak umierają razem z duszą.
Różne bywają pogrzeby, o różnych scenariuszach. Są i skromne, i takie z pompą, są z orkiestrą i bez niej. Najważniejsze w nich jest to, aby pożegnać bliską osobę i pozwolić jej spoczywać w pokoju.
Nie sposób o wszystkim napisać, co wybrzmiało w audycji, ale zawsze można ją odsłuchać. Wystarczy kliknąć TU.