Nie wszyscy lokatorzy bloku przy ul. Nowoprojektowanej - bo taką nazwę w momencie zasiedlania go nosiła ulica, dla której wymyślono później nazwę Alternatywy - byli wczoraj w swoich mieszkaniach. Przeprowadzka trwa nadal, ale dzisiaj powinna się zakończyć. Przede wszystkim wyjaśniła się sytuacja mieszkaniowa Zygmunta Kotka i Zdzisława Kołka, pechowych najemców lokalu o tym samym numerze. Lewatywa zajął pustostan, który wypatrzył Antoni Kierka będąc na spacerze z Teklą Wagnerówną, a Kotek z żoną pozostali w kontrowersyjnym do tej pory lokalu. Do własnego mieszkania wprowadził się już docent Zenobiusz Furman ze swoim psem Teodorem, a także Marek Manc, konstruktor - wynalazca robota kolejkowego. Z tym ostatnim były małe kłopoty, gdyż skrzynia, w której znajdował się prototyp Ewy-1, zablokowała schody i docent Furman nie mógł wnieść do swojego mieszkania bogatych trofeów myśliwskich. Nawet niedoszły lokator, który przedwcześnie pożegnał się z tym światem i nie zdążył się zameldować, przekroczył próg swojego mieszkania, tyle, że w trumnie. Wiele dobrego zrobił dla współlokatorów Kotek. Jego dźwig pomagał przenosić ciężkie meble na wyższe kondygnacje. Wkrótce wszyscy znaleźli się w swoich mieszkaniach. I tak oto zakończyła się przeprowadzka lokatorów bloku przy ul. Alternatywy 4. W poniedziałek spotkanie w Klubie Lokatora. Gościem będzie Kazimierz Kaczor, filmowy Zygmunt Kotek. |