‘Żeby życie miało smaczek – raz dziewczynka, raz chłopaczek’ (jak stanowi pieśń)... bywa gościem Pawła w Gastrofazie. Dzisiaj zdecydowanie ‘męskie’ wydanie.
Do studia w Hard Rock Cafe, skąd emitowana była dzisiejsza audycja, dał się zaprosić Tomasz Kammel (czytaj: [kamel] – tylko jedno ‘m’ w nazwisku wymawia się, drugie jest nieme, na co gość zwraca baczną uwagę). To znany prezenter i dziennikarz (głównie telewizyjny) z zawodu, germanista z wykształcenia. Jako nauczyciel języka niemieckiego nigdy nie pracował, chociaż tak w ogóle, praca dydaktyczna nie jest mu obca - w szkole dla dziennikarzy w Sosnowcu uczy, jak pozbyć się tremy. Natomiast na szklanym ekranie występuje już od jedenastu lat, prowadząc programy lub je zapowiadając. Nie jest związany uczuciowo z jedną stacją, przez co miewał nieraz w życiu kłopoty.
‘Książę srebrnego ekranu’ – jak został określony przez Pawła, ‘ciacho’ – jak mogłaby powiedzieć o nim płeć piękna, w pełni zasługuje na te dwa przydomki. Jest bardzo przystojnym, raczej młodym człowiekiem (nie przekroczył jeszcze czterdziestki), o nienagannej sylwetce. Rozpoznawalny w tłumie (centrach handlowych, na ulicy i w innych miejscach publicznych), bardzo popularny, przynależy do śmietanki towarzyskiej – czyli celebrities. A skoro tak, to bywa (na imprezach) i jest przedmiotem pożądania fotografów i paparazzich. Wyraźnie rozróżnia te dwie grupy ludzi, pracujących na co dzień z aparatem fotograficznym i ma określony stosunek do każdej z nich. Ma przy tym świadomość, że jego praca wiąże się z pewnymi kosztami. Potrafi je ponosić z godnością. Należy się z nim zgodzić, że ci, którzy żalą się na swoją popularność i utyskują, że im ciężko z nią żyć, bo są cały czas w centrum zainteresowania gdziekolwiek by się nie znaleźli – są hipokrytami. Po prostu ściemniają. Bycie popularnym wiąże się przede wszystkim z milionem przyjemności, a że występują przy tym utrudnienia? No cóż, tak rzeczywiście jest, ale "idzie" z tym żyć.
Jako dziennikarz przeprowadził mnóstwo rozmów i wywiadów. Stara się być zawsze do nich przygotowany, bo nie lubi sytuacji, gdy ze względu na swoją niewiedzę mógłby być ‘wypunktowany’. Zdarza się, że nieraz nie ma czasu (bo jest z ‘łapanki’), aby dogłębnie poznać temat, na jaki przychodzi mu rozmawiać, ale daje radę i w takich sytuacjach. Ma miliony zagorzałych wielbicieli stylu, w jakim istnieje na małym ekranie lub na scenie (prowadząc chociażby konferansjerkę), ale są i tacy, którzy kipią ze złości na jego widok. Za co go nie lubią ci, którzy za nim nie przepadają? Czyżby zarzucali mu przesadną dbałość o siebie (czytaj: metroseksualność), różniącą go po prostu od setek schludnych facetów? Prawda taka, że słynie z nieskazitelnego wyglądu, mówi się o nim elegancik... No cóż, Tomasz Kammel nie uważa, że jest aż tak strasznie zadbany. Ma wrażenie, że jest normalny. Nie unika wody i mydła oraz grzebienia, goli się, kosmetyków używa tyle, ile potrzeba... Taaa... to widocznie plotki...
Dzisiejszy gość działa społecznie. Jest pomysłodawcą akcji ‘Zwolnij, szkoda życia’ na rzecz dzieci poszkodowanych w wypadkach samochodowych. Podjął się tej inicjatywy, gdyż chciał pozostawić po sobie jakiś ślad, zrobić coś, co się może przydać. I ślad zostanie – budynek (ośrodek) w Dźwirzynie, w którym będą mogły przebywać i leczyć się dzieci, jest prawie gotowy. Może nawet już w te wakacje dzieciaki tu przyjadą. Prace są bardzo mocno zaawansowane, potrzeba tylko trochę pieniędzy, praktycznie na wykończenie i wyposażenie wnętrza.
Wiele innych wątków zaistniało w tym wydaniu Gastrofazy, chociaż Tomasz Kammel nie odkrył wszystkich kart. Nie sposób jednak ująć w krótkim newsie wszystkiego. Komu nie udało się wysłuchać audycji dzisiaj, ma szansę na jej odtworzenie. Nagrania należy szukać TUTAJ.