Gościem kina Antyradia na polanie w Puszczy Kampinoskiej był dzisiaj mistrz reportażu literackiego, czecholog i czechofil polskich mediów w jednym.
Mariusz Szczygieł - bo to o nim mowa, lubi w zasadzie... puszczę miejską. Chociaż ma takie ptasie nazwisko, ptaszki go nie kręcą i nie rozpoznaje ich po szczebiocie. Z przyjemnością jednak przyjął zaproszenie Tomka do odwiedzenia Kampinosu, aby zaprezentować swoją ulubioną muzykę, gdyż uważa się za człowieka muzykalnego i od muzyki nie stroni. Fakt, jest to muzyka czeska, jako że ostatnio przyszło mu spędzić w Czechach trochę czasu. Zakochał się w tym kraju i mówi o nim, że jest on jego ulubionym miejscem na ziemi. Z tego powodu poczynił nawet książkę pod tytułem ‘Gottland’, będącą zbiorem reportaży poświęconych Czechom i Czechosłowacji.
Upodobał sobie szczególnie jeden utwór muzyczny, który powoduje, że on sam staje się innym człowiekiem. Gdyby z padołu ziemskiego miały zniknąć wszystkie nagrania świata, a Mariuszowi Szczygłowi byłoby dane zdecydować, który utwór – jako jedyny – jednak zachować, to byłaby to piosenka wykonywana przez Aldonę Orłowską Kocham Cię wciąż. W tej piosence jest ponoć wszystko – cokolwiek miałoby to znaczyć. Wybrzmiała na koniec spotkania.
Przedtem były jednak inne utwory muzyczne – wszystkie przywiezione z Czech. Łączyła je niejako specyficzna tematyka, mająca coś wspólnego z bezpruderyjnością mieszkańców Czech, z ich nieznajomością zjawiska ‘tabu’. Były to teksty... nazwijmy je... damsko-męskie, momentami głupawe (jak wynikało z tłumaczenia), momentami sprośne lub z elementami świntuszenia. Kto zna czeski, ten powinien wiedzieć, o co chodzi. Wśród nich nie było na pewno sławnych ‘dehovek’ – ludowych pieśni, podobnych do country. Mariusz Szczygieł wyjątkowo nie lubi tego gatunku muzycznego.
Więcej informacji o gościu Tomka, jego upodobaniach – w tym muzycznych, można zaczerpnąć z jego strony internetowej - KLIK.