 Wilki, samoloty i napoje wyskokowe zdominowały dzisiejszą Antyradio Machinę, a tematy te tylko na pozór nie miały ze sobą nic wspólnego.
Łączyła je litera prawa i ciężka praca polskiego rządu, chociaż kanikuła tuż, tuż. A skoro kanikuła – to podróże. Dwuosobowa drużyna harcerska w osobach harcmistrza Przemka oraz (odrobiny) harcmistrza Wita podróżowała dzisiaj po kraju i świecie, a co wyszło z tej penetracji – czytajcie poniżej.
Zaczęli od polskiego Wybrzeża, skąd przywieźli wiadomość, że w maju 1500 darłowiczan schudło łącznie siedem ton. Nic to w porównaniu z mnogością chrabąszczy majowych, które udało się zgromadzić leśnikom w ramach walki z tymi szkodnikami lasu (trochę na ten temat w AR Machinie już było: KLIK). Walka zakończona, ale powstał problem z ich zagospodarowaniem... Pomysł na hot dogi i parówki z rzeczonych odpadł w przedbiegach, natomiast całkiem niezłym patentem wydaje się być... chrabąszczówka. Skoro Koreańczycy mają swoją żmijówkę, to dlaczego Polacy nie mieliby zalewać spirytusem Melolontha melolontha? Może naleweczka na tym żuczku byłaby równie skutecznym 'wyganiaczem' gości - nie znających miary lub nie posiadających zegarków, co koreański wynalazek. Zastanawiała się nad tym jedna ze słuchaczek, u której w domowym barku od dziesięciu lat z okładem zalega butelczyna żmijówki, służąca jej za 'wyganiacza' gości. W zamian za propozycję wypicia rozchodniaka tym trunkiem, każdy z nich prosi od razu o paltocik i... spada do swojego domu.
Chrabąszczówka to kamyk, który poruszył lawinę... wódki i trunków w ogóle. Kiedyś Polska, jak również parę innych państw europejskich, słynęła z produkcji dobrych gatunkowo wódek. Od wczoraj koalicja wódczana ma kaca po decyzji Unii Europejskiej, na mocy której nazwą 'wódka' będzie można określać niemal każdy wysokoprocentowy alkohol, bez względu na to, z czego będzie wyprodukowany. Mogą to być banany... sprowadzane z Angoli. Dlaczego stamtąd? Bo choć Polska nie ma tam jeszcze swojego ambasadora, który reprezentowałby interesy państwa nad Wisłą, to wkrótce wszystko może się zmienić. W przyszłym tygodniu bowiem ma być przedstawiony w MSZ kandydat do objęcia placówki w tym państwie. Jak już będzie ambasador w Angoli, to będzie więcej bananów w naszym kraju i będzie można robić bananówkę. Angolską bananówkę. A Unii Europejskiej nie można puścić płazem tej krzywdzącej decyzji. Jak sugerował jeden ze słuchaczy, należałoby doprowadzić do zatwierdzenia szerokiej definicji wina, jako produktu, który można wytwarzać m.in. z... jabłek, wiśni czy paru innych owoców. Polak potrafi. Tu przecież, tak jak w przypadku wódki, naród polski może poszczycić się długoletnią tradycją. No i zadowolenie Francuzów, Włochów, Hiszpanów i innych liczących się producentów wina w Europie, którzy być może niekoniecznie sprzyjali koalicji wódczanej, murowane.
Nie da się ukryć, że przez Polskę przelewa się morze alkoholu. To widać na drogach, po których poruszają się pijani kierowcy, na szkoleniach wszelakich organizowanych przez pracodawców – nawet jeśli są nimi urzędnicy wymiaru sprawiedliwości, o tym donoszą także badania przeprowadzone w... gimnazjach. Wynika z nich, że aż 80% uczennic klas trzecich próbowało już w swoim życiu nalewek i innych alkoholi.
Każdy ponoć jest kowalem swojego losu, ale maksyma ta nie dotyczy... burków bieszczadzkich. Swój psi los może wyszczekać każdy pies w Bieszczadach. Nie dość, że wilk go może zagryźć, to jeszcze owca cała, a gospodarz i burkowy pan w jednym nie dostanie za niego ani grosza tytułem odszkodowania. Tak stanowi teraz prawo. Nie jest lekko, bo wilki wyjątkowo lubią psie mięso – w zeszłym roku bezkarnie zagryzły ponad sto wiejskich stróżów gospodarskich obejść. Los bieszczadzkiego burka ma się zmienić. Pomimo zbliżającej się kanikuły, posłowie pracują intensywnie nad projektem ustawy, która zrówna prawa burków z tymi, jakie mają krowy, konie, owce i inne zwierzęta gospodarskie. Będzie się to wiązało z pewnymi konsekwencjami - oprócz budy, pies będzie musiał mieć swoje pomieszczenie inwentarskie, a gospodarz będzie zobowiązany zapewnić mu 'wikt i opierunek'. Może na styl europejski będzie miał jeszcze paszport i kolczyk z czipem w uchu... Kto wie, może i tak będzie...
Burkowi bieszczadzkiemu poprawi się; wychodzi na to, że tylko wilków powinno być żal. Dając upust swojej frustracji, a także solidaryzując się z... wilkami, harcmistrze wyli smętnie do mikrofonu. Tylko co będzie, gdy za wycie na antenie odstawią ich – pomimo podziwu, jaki budzą swoimi osobami oraz szacunku, jakim są otoczeni przez... ukochanych AntyFanów – do 'psychiatryka'. Szkoda by ich było.
Harcmistrz Wito, miłośnik wszystkiego, co ma skrzydła, z lubością oddał się awiacji szeroko pojętej. Powodów można byłoby znaleźć parę. Przede wszystkim wczoraj gruchnęło, że Polska w najbliższych latach kupi 100 śmigłowców, co - na polskie warunki - jest dosyć dużą ilością. Do tej pory, inne śmigłowce kupowane były dla rządu, a inne dla armii. Okazuje się, że teraz nie będzie żadnych wyróżnień, gdyż został ogłoszony jeden przetarg, a wszystko dlatego, aby odpowiednio zbić cenę. Jedno też jest pewne – z powodu braku odpowiednich certyfikatów, do przetargu nie będą mogli przystąpić Rosjanie, tak więc nie będziemy śmigać rosyjskimi śmigłowcami. A czy trzeba je w ogóle zmieniać? Wyniki ankiety, przeprowadzonej przez jedną z ogólnopolskich gazet, pokazują, iż twierdząco odpowiedziało tylko 13% ankietowanych. Reszta uznała, że taka konieczność zajdzie dopiero... po poważnej katastrofie.
Nie wiadomo, jakim śmigłowcem przylecą jutro rano do studia Jah Jah i Wito. Jedno jest pewne – przylecą. Poranna Antyradio Machina zacznie się o 7.00. |