Nie chodzi oczywiście o pstrykanie palcami, a o fotografowanie, czyli - ujmując bardziej poetycko - utrwalanie chwili, która z natury rzeczy ulotna jest i może się już nie powtórzyć, a godna jest uwiecznienia. Dzisiaj zajęcie to było przedmiotem ożywionych pogaduch w postmodernistycznym paśmie poszukiwaczy przygód.
Kto by przypuszczał, że wśród aniołków Loroszka jest tylu fotomaniaków, dla których strzelanie fotek jest wielką – nieraz wręcz żarliwą – pasją i nie tylko dlatego, że praktycznie fotografować każdy może (trochę lepiej lub trochę gorzej, tak jak śpiewać), bo to w gruncie rzeczy nic trudnego... jak wielu się wydaje. Fotografują wszyscy – prymitywną cyfrówką, jednorazówką, lustrzanką z wymiennymi obiektywami, komórką, bo przy mnogości i różnorodności aparatów fotograficznych oferowanych przez handel, w jakie może zaopatrzyć się zarówno amator, jak i zawodowy fotograf, jest to rzeczywiście zajęcie prostsze, niż by się wydawało, a sprawiające tyle radości! Nic dziwnego, że do dzisiejszego stołu z powyłamywanymi nogami zlecieli się jak pszczoły do miodu przede wszystkim wszyscy ci, którzy w ‘trzaskpraskaniu’ upatrują ogromną przyjemność i dla których jest to najpiękniejsze hobby.
Przycupnęli przy blacie, bo była to wspaniała okazja, aby pochwalić się swoimi fotkami, powiedzieć o swoich ulubionych miejscach, plenerach lub fotografowanych obiektach, podać linki do własnych galerii internetowych, wymienić poglądy i doświadczenia z Pawłem, który zna się na rzeczy i dużo wie na temat sztuki fotografii, bo przecież sam od paru lat prowadzi fotoblog (na marginesie: uznawany za jeden z najlepszych w sieci, do czego z wrodzonej skromności sam nie przyznaje się słuchaczom). A poza tym magnesem była osoba dzisiejszego gościa – Grzegorza Błażejczyka, znanego fotografika, który z niejednego pieca chleb jadł i niejedno w swoim życiu fotografował. To właśnie on ‘obcykał’ AntyRadiowców do dwóch kampanii reklamowych – w tym do tej bardzo znanej pod hasłem ‘skazani na...’ (mieli wyglądać jak typy spod ciemnej gwiazdy wsadzeni za kratki) i właśnie jego fotkami obklejone były swojego czasu billboardy, środki komunikacji miejskiej, śmigające po ulicach miast oraz strona AntyRadia.
Smykałka, talent, serce i sprzęt full wypas nie są absolutnie konieczne do tego, aby zrobić dobre zdjęcie. Każdemu może wyjść świetna fotka, nawet jeśli nie jest po specjalnych szkołach. A co najczęściej fotografuje się z największym zapałem? Z tym jest różnie. Jedni utrwalają naturę – kwiaty i konary drzew w każdej postaci (jak choćby mama Pawła) czy ptaki i zwierzęta. Innych fascynuje spotting (pociągi, samoloty, autobusy), jeszcze innych ludzie o ciekawych twarzach lub stare dzielnice miast z bocznymi uliczkami, które - chociaż zniszczone, mają w sobie dużo piękna i specyficznego klimatu, a jeszcze innych interesują... celebryci.
Ludzi showbiznesu lubi fotografować dzisiejszy gość Pawła, specjalizujący się w fotografii portretowej. W swojej galerii internetowej (http://vanityproductions.pl) ma ich dosyć dużo. Należy przypuszczać, że jego modelki i modele nie byli ludźmi trudnymi do fotografowania i współpracowali z nim – w sensie otwierali się bez problemu i nie mieli żadnych zahamowań natury psychologicznej, bo zdjęcia są niezwykle udane. Prawda taka, że nie ma ludzi niefotogenicznych, są tylko tacy, którzy nie chcą lub nie potrafią przełamać bariery tkwiącej w psychice i przez to nie współpracują z fotografem. A to utrudnia mu pracę i rzutuje na wynik jego pracy.
Dzisiejszy Blat można odsłuchać jeszcze raz. Nagrany jest TU.