Pasmem Dżadżyka zaczęła rządzić nowa, letnia ramówka. Namieszała odrobinę w tym, do czego byliśmy przyzwyczajeni, ale… na zdecydowaną korzyść wszystkich tych, którzy lubią pobawić się przy dźwiękach wspaniałej muzyki w sobotnie wieczory. Dźwiękach wymieszanych i wstrząśniętych niczym słynny koktajl, który miał w zwyczaju pić James Bond, agent 007. W przypadku drinka serwowanego przez Przemka Frankowskiego był on bogatszy, bo zawierał o wiele więcej składników niż martini i wódka li tylko.
Rzecz o Punky Reggae Party, dwugodzinnym bloku emitowanym w każdą sobotę po notowaniu TT (20). Jego tytuł zapożyczony został z utworu Boba Marleya, który – tak na marginesie – rozpoczął sobotnią zabawę. Dzisiaj była lekuchna przymiarka i pokazanie na czym rzecz cała będzie polegać, a od przyszłego tygodnia – idziemy na całość! Czego należy oczekiwać? Ano koktajlu, na który złożą się utwory reggae, kawałki z kręgu ska, punka, raggamuffin, wykonywane zarówno przez polskich, jak i zagranicznych wykonawców. Na skrzynkę mailową Dżadżyka można przysyłać swoje spostrzeżenia, co powinno znaleźć się w programie. Więcej niż pewne, że rozważy głosy słuchaczy.
W dzisiejszej zabawie udział wzięli: Bob Marley, Farben Lehre, The Clash, Dead Kennedys, Akurat, Vespa, Die Toten Hosen, Zabili Mi Żółwia, Brygada Kryzys, Gentleman & Alborosie, Burning Spear, Dezerter, The Exploited, Vavamuffin, Rico Rodriguez, Lee „Scratch” Perry, Horace Andy. Jak widać było wszystkiego po trochu - i klasycznego reggae, i ska, i punk rocka, i raggamuffin.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o pierwsze w historii AntyRadia Punky Reggae Party. Jah bless you.
|