Skoro party, to taniec. Bez tego elementu towarzyskiego obcowania ze sobą w zasadzie trudno byłoby wyobrazić sobie nieraz spotkanie przy muzyce. Nóżka sama wyrywa się do wytupywania rytmu, a całe ciało do bujania się, gibania, falowania – czyli do tańca. Tańca parami (zazwyczaj), w grupie lub w pojedynkę.
Dzisiaj właśnie o nim było w Punky Reggae Party. I to na bogato – o jego historii, ale w sensie przełamywania pierwszego wstydu, nieśmiałego ‘odklejania się’ od ściany i łączenia z partnerem (partnerką), o rodzajach pląsań, o poczuciu rytmu i temperamencie, o ‘konsekwencjach’ nadużywania tańca w niektórych przypadkach. Znany ludzkości od zarania dziejów, jest niczym innym, jak ‘zawracaniem głowy nogami’- według definicji Dżadżyka. I zawracaliśmy ją sobie przy muzyce reggae, punk, ska, raggamuffgin, psychobilly, rockabilly.
Grając i śpiewając pomagało wielu - Ozzy Osbourne, Bob Marley, Crash Test Dummies, The Doors, Joy Division, Kings Of Leon, Alice In Chains, The Rolling Stones, Rico Rodriguez, Fall Out Boys, Zebrahead, Shinedown, Aerosmith, Sex Pistols, Led Zeppelin, Radiohead, Kasia Nosowska, Maleo Reggae Rockers, Daab. |