Zasadniczo zniewala go fajka, nie papierosy - jak jest to w przypadku większości palaczy w naszym kraju nadwiślańskim i na całym świecie. Pyka ją w domu - przy pracy, gdy pisze kolejny felieton lub książkę, pyka na ulicy i w przerwie spektaklu teatralnego, pyka zanim wsiądzie do windy. Nigdy na czczo – człowiek z zasadami. Największa przyjemność dla niego, to zapalić fajkę po jedzeniu. Bajka, gdy jest w domu – tu go nikt w tym nie ogranicza (jeszcze), nie wytyka palcem i nie patrzy na niego wilkiem. Gorzej czasami jest w miejscach publicznych – restauracjach czy kawiarniach, ale nie tylko on jest w nich ‘prześladowany’ pod tym względem.
Taki los spotyka także innych, nad którymi tytoń ma władzę. Od dłuższego już czasu trwa bowiem zakrojona na szeroką skalę bezpardonowa walka z nikotyną, w której w środkach nie przebiera się. Wprowadza się coraz więcej ograniczeń i zakazów, tworzy się nowe strefy niedostępne dla palaczy, debatuje nad nowymi aktami prawnymi, mającymi obrzydzić życie... głównie będącym w szponach nałogu. Bo na pewno nie producentom papierosów, cygar czy tytoniu do fajek. Ci mają się dobrze. Pomimo akcji społecznych i nagonek instytucjonalnych, zapaści w przemyśle tytoniowym nie dostrzega się, bo w walce z nikotyną istnieje... obłuda. Żadna regulacja wprowadzona w życie nie uderza w tych, którzy dostarczają tytoń w różnych postaciach na rynek. Byłoby to zresztą tak jakby irracjonalne. Jak świat światem, wszystkie państwa żyją przecież z akcyzy na papierosy i nakładanych na nie podatków ‘tytoniowych’.
Ale do ‘adremu’. O kim mowa we wstępie? Kto lubi sobie pyknąć z lubością fajkę - nieskrywaną zresztą - lub zakurzyć wieczorem, na zwieńczenie dnia, dobre kubańskie cygaro, zrolowane z trzech różnych liści tytoniu na jędrnych udach Kubanek? Mowa o dzisiejszym gościu Pawła, który przycupnął przy stole z powyłamywanymi nogami. Był nim Krzysztof Teodor Toeplitz, znany jako KTT (logiczny skrót od imion i nazwiska, będący jego pseudonimem dziennikarskim), twórca kultury i sztuki, dziennikarz, publicysta, felietonista, autor scenariuszy filmowych (m.in. serialu Czterdziestolatek) i programów telewizyjnych, krytyk filmowy – wszystko w jednym oczywiście. Właśnie wydał Tytoniowy szlak, czyli szkic z historii obyczaju, gdy palono papierosy, książkę o historii palenia w kontekście tytoniowych obyczajów na przestrzeni wieków. Skąd wziął się pomysł, aby napisać książkę o tematyce... niepoprawnej politycznie? Co mistrza felietonu ku temu skłoniło?
Można powiedzieć, że życie, a tak dokładnie pewna nachalność w walce z palaczami tytoniu, będącymi perfekcyjnymi obiektami do prześladowania. To, że palenie szkodzi ("zabija ciebie i twoje otoczenie powodując raka, choroby serca, łysienie, impotencję, bezpłodność, niewydolność słuchu, wzroku i inteligencji") każdy wie – nawet oni. Żaden z nich nie jest na tyle szalony, aby powiedzieć, że wdychanie dymu tytoniowego jest przyjemniejsze od wdychania leśnego, świeżego powietrza, ale... każdy z nich chce mieć możliwość – i ma ku temu prawo – podjąć samodzielnie decyzję ‘palić czy nie palić’. Wybór należy do niego. Tytoń jest najbardziej dyskryminowaną używką spośród wszystkich grzesznych przyjemności dorosłego człowieka. Dla wielu jest w dalszym ciągu atrakcją i autentyczną przyjemnością, nie wyobrażają sobie dnia bez dymka – nie tylko przy piwie, kawie, burzliwych dyskusjach w gronie przyjaciół, po jedzeniu czy seksie. Tytoń ich odpręża, koi, pozbawia stresu, pomaga poukładać w głowie sprawy i skupić się nad tym, co ważne. To ekscytacja i uspokojenie, to zaspokojenie potrzeby zrobienia czegoś z rękoma.
Już nie tylko papierosy są ‘do dupy’, o czym informował kiedyś najsłynniejszy chyba plakat antytytoniowy autorstwa Andrzeja Pągowskiego. Na cenzurowanym są cygara, drogi symbol ‘burżuazyjnego bogactwa, utrwalony w literaturze i filmie (fakt, strasznie śmierdzą), swoich przeciwników ma też fajka. Czy jest jakieś wyjście z sytuacji? W sensie, czy można pogodzić potrzeby i upodobania palaczy z preferencjami tych, których papierosy nie kręcą... najdelikatniej rzecz ujmując. Oczywiście. Trzeba nauczyć się żyć obok ludzi, którzy hołdują innym obyczajom i inaczej zachowują się, niż my sami. Palenie to problem tolerancji i umiejętności współżycia ze sobą.
Tradycyjnie już nie wszystko mogło znaleźć się w newsie, co wybrzmiało podczas audycji. Ten bardzo ciekawy odcinek Blatu można – też tradycyjnie – odsłuchać, klikając TU.