Nie tyle one same, co smakołyki z nich przyrządzone. Bo niby plebejskie i takie powszednie, a wyczarować z nich można prawdziwe delikatesy. Wyczarować i bez najmniejszego wstydu podać na najbardziej elegancki stół. Rządzą i dominują w kuchni – przynajmniej polskiej, a jeśli już nawet nie całej (od morza po samiuśkie Tatry), to na pewno niektórych regionów kraju nad Wisłą. I nie o kuchnię wielkopolską, w której ziemniak zajmuje poczesne miejsce i jest w niej zdecydowanym królem, li tylko chodzi.
Wiele mają imion i w zasadzie wiele zachodu i czasu nie potrzebują, by przybrać postać frytek, pyz, klusek, placków ziemniaczanych, kopytek, knedli czy też bab ziemniaczanych albo kartaczy. Wymieniać można byłoby długo, co z kartofli (ziemniaków, pyr, gruli) można zrobić na co dzień i od święta. Tak czy siak – dzisiaj miały swoje pięć minut w Gastrofazie. Przyznać należy uczciwie, że należało im się jak psu buda, żeby wziąć je na warsztat.
A po południu w studiu pojawił się gość – Kamil Kotarski, lublinianin. Na Lubelszczyźnie nie ziemniak, a kasza dominuje na stołach, ale nikt do nikogo nie miał o to pretensji.