Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 25 2012 06:42:10
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Rajskiego urlopu odsłona druga
Gastrofaza

Smaków Maroka ciąg dalszy, a informacje z pierwszej ręki. Dzisiaj myśli i spostrzeżenia Pawła już uczesane, nie tak bardzo spontaniczne jak wczoraj, w takim samym jednak stopniu interesujące.

Co należałoby wiedzieć o tym egzotycznym kraju, zanim tam się pojedzie? W zasadzie wszystko może być ważne, w zależności od planu i charakteru podróży po tym kawałku Afryki. Przede wszystkim należy pamiętać, że Maroko jest bardzo tanie. Przebywając tam nie warto na czymkolwiek oszczędzać, bo z jednej strony nie ma na czym, z drugiej – wszystko kosztuje niemalże grosze. Można i głód z łatwością zaspokoić, i napić się czegoś - chłodzącego lub z promilami, oddać rozrywkom i przyjemnościom, ba - nawet nałogom (skatalogowanym według osobistych preferencji), pozwiedzać najciekawsze miejsca przemieszczając się tu i tam bajecznie tanimi taksówkami (petit taxis – zabierającymi trzy osoby lub grand taxis - dużymi mercedesami, do których może wsiąść nawet i sześć osób).

W Maroku widać niewiele śladów islamskiego fundamentalizmu. Weźmy taki alkohol. W tym muzułmańskim kraju prawo nie zabrania jego spożywania. Jest powszechnie dostępny i to w dość atrakcyjnych cenach. Hmm... to samo z haszem, ale tylko w sensie dostępności, bo jednakowoż to ziele uchodzi w Maroku za nielegalne. Należy przyznać, że niewiele zakazów dotyczy turystów. Im wszystko wolno, bo są bogaci i w tym biednym kraju zostawiają pieniądze. Turystki chodzą po ulicach wydekoltowane, ‘wyramiączkowane’, w kusych kieckach lub szortach. To nie Marokanki, które w większości spowite są w dżalabije (w nich nawet się kąpią) i inne szmatki, spod których widać zaledwie stopy, dłonie i oczy. No chyba, że są to zalotne les filles de la rue, których ten strój nie obowiązuje, mrużące oczy w stronę turystów i zachęcające do spędzenia z nimi czasu.

W Maroku jest gorąco, przynajmniej o tej porze roku i w tym miejscu, czyli w Agadirze – chociaż zdarzają się załamania pogody. Od żaru, jaki bije z marokańskiego nieba, uciec można do morza albo... do hotelu. W godzinach największego nasłonecznienia (12:00 – 16:00) plaża nie jest jednak zalecana. Wiedzą o tym tubylcy, którzy w tym czasie ‘sjestują’. Knajpy pustoszeją, ulice wyludniają się, sklepy są zamykane. Życie towarzyskie rozpoczyna się późnym popołudniem, a w zasadzie wieczorem. Ci, którzy nie lubią tłoku, w czasie sjesty mogą spokojnie zwiedzać sobie miasto, jeżdżąc po nim taksówką. W rolę przewodnika z przyjemnością wcieli się taksówkarz, z którym miło przy okazji można pogawędzić. W Agadirze jest co zobaczyć. Zwiedza się port, targ rybny, wjeżdża się na kazbę i do centre ville (nieturystyczna część miasta, w której toczy się normalne, marokańskie życie), spaceruje po ogrodzie botanicznym i ptasim ZOO, zagląda na suki. W Agadirze są dwa: turystyczny i dla tubylców.

Taksówkarz zawiezie także do salonu masażu olejkami arganowymi. Olej arganowy? Co to takiego? Hmm... to une spécialité marocaine - olej wyciskany z pestek owoców arganu, drzewa rosnącego wyłącznie w Maroku. Nie wiadomo, czy jest pochyłe, ale kozom nie straszne. Wskakują na nie i zajadają się tymi owocami. Olej arganowy, w smaku orzechowy, ma zastosowanie w kuchni, a także jako produkt kosmetyczny. Z tego co zostaje po wyciśnięciu z pestek, Berberowie robią coś w rodzaju mazidełka do pieczywa na śniadanie. Smakuje jak masło orzechowe, a nazywa się to amalou.

Olej arganowy należy obowiązkowo przywieźć ze sobą do kraju jako pamiątkę po urlopie w Maroku, a co poza nim? Na pewno wyroby rękodzieła – dywany, lampy, ceramikę (w tym tadżin). Wielką popularnością cieszą się wyroby ze skóry – torebki, paski czy inna spécialité du Maroc – kapcie z zadartymi noskami (babouches). Dobrym suwenirem będą także przyprawy.

Jutro penetracji marokańskich ciąg dalszy. Na tapecie będą kulinaria. Zapraszam. :)

Dzisiejszy odcinek audycji można oczywiście odsłuchać TU.

Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję